Od północy i północnego wschodu, poprzez stoki Gorców, Ochotnica Dolna graniczy z Zasadnem, Kamienicą i Zabrzeżem, wsiami z grupy Górali Sądeckich (Łącko-Kamienickich); od wschodu, u ujścia potoku Ochotnica do Dunajca, położona jest Tylmanowa (a dokładnie jej osiedle Rzeka), wieś zbliżona kulturowo z Ochotnicą i często łączona z nią pod wspólną nazwą Górali Ochotnickich. Od południa, poprzez masyw Lubania i Runka, Ochotnica graniczy z Grywałdem i Krośnicą należącymi do Górali Szczawnickich, oraz z Mizerną, Maniowymi, Hubą, Szlembarkiem i Knurowem, wsiami o przejściowym charakterze kultury, włączanymi do obszaru wpływów podhalańskich. Od zachodu górna wieś styka się z lasami należącymi do podhalańskiej Łopusznej. W latach 80. XIX w. w Ochotnicy Górnej, na gruntach sprzedawanych po wycince lasów gorczańskich, osiedliło się sporo rodzin ze wsi podhalańskich. W kulturze tego niewielkiego regionu (zwłaszcza w folklorze muzycznym i stroju) zauważalne były wpływy z Sądecczyzny (Ochotnica Dolna), od strony Górali Szczawnickich (Tylmanowa) oraz z Podhala (Ochotnica Górna).

          Gospodarka. Łańcuchowa, niegdyś luźna zabudowa Ochotnicy związana była ze średniowiecznym układem rolnym łanów leśnych, w którym grunty poszczególnych osadników biegły pierwotnie długimi pasmami od zabudowań na działce siedliskowej w dnie doliny, po wyższe partie stoków, do granicy lasu. Z czasem, poprzez kolejne nadziały rodzinne, czytelność układu łanowego uległa zatarciu. Ochotnica była niegdyś pod względem gospodarczym zróżnicowana. W Ochotnicy Górnej dominowały lasy, w których jeszcze po II wojnie światowej istniały liczne polany, pozyskane niegdyś poprzez trzebież żarową i wzięte z czasem pod uprawę rolną (słabo wydajną). Uprawiano na nich owies, później też ziemniaki i prowadzono gospodarkę sianokośną. Latem wypasano tu indywidualnie bydło i owce. Celom tym służyło sezonowe, drewniane budownictwo polaniarskie. W dolinnej części pól oprócz owsa siano też żyto, jęczmień, sadzono jarzyny. Jednak podstawą utrzymania mieszkańców Ochotnicy Górnej było pasterstwo owiec, prowadzone na licznych halach gorczańskich i polanach śródleśnych systemem szałaśnictwa górskiego, pod kierownictwem zawodowych baców. W sezonie wypasowym na szałasie prowadzono produkcję serów owczych; ważną funkcją wypasów było nawożenie pastwisk górskich poprzez koszarowanie zwierząt. Na gorczańskich halach wypasano też niegdyś woły oraz stada mieszane, złożone z owiec, kóz i bydła. W Ochotnicy Dolnej, podobnie jak w sąsiedniej Tylmanowej, rolnictwo odgrywało nieco większą rolę. Ze względu na sprzyjający mikroklimat dawało trochę lepsze plony, gdzieniegdzie udawała się nawet pszenica. Klimat wschodniej części doliny sprzyjał też ogrodnictwu i hodowli drzew owocowych, a z czasem - sadownictwu. Wypasy owiec prowadzono tu również trybem tzw. szałaśnictwa rolnego, wykorzystując jako pastwiska wyżej położone gorsze pola, czasowo ugorowane.

          Na terenie całej wsi uprawiano powszechnie len, niezbędny do produkcji płócien odzieżowych. Zimą głównym zajęciem kobiet było niegdyś przędzenie nici z lnu i wełny. Bardzo ważnymi dziedzinami miejscowego rzemiosła było tkactwo płócien oraz sukiennictwo, które dawały zarobek wielu rodzinom. Domowe tkaniny wełniane przeznaczone na sukno spilśniano w miejscowych foluszach (w Ochotnicy Górnej na przysiółku Ustrzyk i w Ochotnicy Dolnej „Pod Grapą”). Były one napędzane siłą wody. Z przemysłu wiejskiego dobrze rozwinięte było też młynarstwo (w XIX w. istniało w Ochotnicy 11 chłopskich młynów wodnych). Odległe tradycje miało miejscowe olejarstwo. Od przełomu XVIII i XIX w. pracowała tu drewniana olejarnia taranowa Polaczków, tłocząca olej z siemienia lnianego.

          Wielu mężczyzn z Ochotnicy znajdowało zatrudnienie w przemyśle drzewnym: przy wyrębie lasu, zwózce drewna, w gonciarniach czy tartakach. W II połowie XIX w., oprócz kilku dworskich, były tu cztery tartaki chłopskie. Pod koniec tegoż stulecia często łączono wymienione wyżej urządzenia wodne w swoisty „kombinat” ze wspólnym napędem.

          Budownictwo. Zabudowa Ochotnicy długo była tradycyjna, nie odbiegająca od wyglądu wsi okolicznych. Co najmniej do połowy XX w. dominowało budownictwo drewniane, choć po II wojnie światowej nowe budynki częściej murowano już z cegieł. W Ochotnicy przeważały zagrody wielobudynkowe, z oddzielnie stojącym domem mieszkalnym, choć bywało, że stare, kurne chałupy stawiano pod jednym dachem z częścią gospodarczą (stajnią, boiskiem i szopką). Tradycyjne chałupy ochotnickie budowano na zrąb, ze zdrowych, suchych płazów świerkowych (niegdyś – z całych okrąglaków). Dachy, o konstrukcji krokwiowej, były najczęściej dwuspadowe z obszernymi okapami szczytowymi lub przyczółkowe. Kryto je gontami. W Tylmanowej i Ochotnicy Dolnej przy kryciu dachów łączono czasem gont ze słomą. Dom mieszkalny, stojący zwykle frontem do drogi, miał na ogół dwie izby (kuchenną i mieszkalną) przedzielone sienią oraz komorę. W zamożniejszych chałupach bywały dwie komory, lub alkierz za kuchnią. Chałupiny biedoty składały się zwykle z jednej izby i sieni. Do I wojny światowej dość powszechne były domy kurne (bez komina), z glinianą ziemią w kuchni, zamiast drewnianej podłogi. Zabudowania gospodarcze, mieszczące zwykle stajnie z boiskiem i szopą stawiano równolegle do chałupy. Jeśli na działce siedliskowej było miejsce, dostawiano je pod kątem prostym do domu, co chroniło mieszkanie od wiatru. Zamożniejsze gospodarstwa miewały wolno stojące, nieduże spichlerze, podmurowane kamienną piwnicą. Częste były też piwnice wbudowane w stok. Na dawnych zarębkach i przysiółkach przeważały zagrody o układzie nieregularnym, dostosowanym do ukształtowania terenu. Nierzadkie były tu zagrody jednodworcze. Odrębny charakter miały też zabudowania pasterskie (szałasy, koliby, przenośne koszary) na halach i polanach wypasowych, sezonowo użytkowanych.

          Tradycyjny strój świąteczny u Górali Ochotnickich szyto niegdyś głównie z domowych płócien lnianych i konopnych, domowego sukna owczego we własnych kolorach oraz skór baranich i bydlęcych. Najstarszy strój męski składał się z lnianej koszuli z szerokimi rękawami, krótkiej, sięgającej do pasa; z

białych spodni sukiennych o kroju góralskim (szew z nogawic przechodzi na pośladki) i dość szerokich nogawkach, z jednym lub dwoma przyporami; szerokiego pasa skórzanego zapinanego na kilka klamer; gurmany (sukmany) z białego sukna owczego, o kroju szczawnickim, skromnie zdobionej wełnianym sznurkiem w kolorze czerwonym i granatowym, naszytym na prawej pole, od kołnierza po pas. Podobne gurmany noszono w Tylmanowej. Nogi owijano onucami lub wkładano sukienne (szyte) skarpety, a na nie wkładano kierpce, szyte wokół „w kostkę”. Rzemienie od kierpców okręcano na wierzchu spodni. Głowę przykrywano czarnym kapeluszem, ozdobionym koroną – paskiem skóry z ząbkami u góry, nabijanym metalowymi centkami. „Od parady” koszulę na piersiach spinano mosiężną spinką typu podhalańskiego, nabywaną na Podhalu. W starym stroju męskim występowała też granatowa kamizelka lajbik z mosiężnymi guziczkami, nie była ona jednak powszechna.

          Strój świąteczny nowszy. Na początku XX wieku na święta noszono już koszule z bawełnianego płótna, o tradycyjnym kroju, na kołnierzyku i listwie zdobione białym haftem płaskim w smrecki, gałązecki, kwiotki. Sukienne białe portki utrzymały tradycyjny krój, w nogawkach szyty „szeroko”. Do I wojny światowej zdobiono je skromnie, naszywając na lampasach i tylnej części spodni warkocz lub plecionkę ze splecionych sznurków w kolorze czerwonym i granatowym, wzbogaconym przy dolnym przyporku kolistym liszajem, a na udach wyszywanymi włóczką kurtynkami. Przypory obszywano dookoła bądź potrójnym ściegiem janina w kolorze granatowym lub czarnym, bądź naszywano wokół niego kilka równoległych pasem czarnego sznurka. Kolejną zdobiną, występującą na portkach w Ochotnicy i Tylmanowej, była tzw. klucka, naszywana z kilku pasem sznurka w kształcie litery U obiegającej przypór, wzbogaconą zawiniętą pętelką u dołu. Stare kluczki miały kolor czerwono-niebieski, później w Ochotnicy Górnej (pod wpływem Podhala) przyjęły się zdobiny niebieskie lub czarne. Z czasem dekorację kluczki poszerzono o haftowane łańcuszkiem kółka, krokiewki, motyw serca lub trójlistka itp. Dalszy rozwój zdobnictwa portek w Ochotnicy, to dekoracje typu parzenicy podhalańskiej, które w okresie II Rzeczypospolitej już dominowały.

          Szerokie pasy z podwójnej skóry, szyte safianem, z kieszenią na pieniądze, zwano sros lub pas bacowski. Zapinały się na kilka podłużnych sprzączek, zdobione były tłoczeniem i mosiężnymi guzami. Kupowano je „na Węgrach”. Oprócz srosów noszono wąskie, długie paski zdobione guzami w ośminę, które przy drugim okręceniu popuszczano luźniej na biodrach. Bogaci mężczyźni nosili oba pasy jednocześnie.

          Na przełomie XIX i XX wieku białe gurmany ochotnickie zostały zastąpione cornymi, nadal szytymi z samodziału. Wraz z czarną sukmaną pojawia się w Ochotnicy podhalański oblamek, czyli dekoracja z kilku pasków czerwonego sukna. Obszywano nim prawą połę sukmany od pasa w górę, rozcięcie z prawej strony, kołnierz i pachy. Ponadto zdobiono sukmany drobnymi aplikacjami z kolorowych kawałków sukna.

          Na głowach noszono czarne, filcowe kapelusze z dużym, opuszczonym w dół rondem. Ich dawną ozdobę, skórzaną koronę, zastąpiono na przełomie wieków mosiężnymi łańcuszkami, owijanymi kilkakrotnie wokół główki. Końce ich zdobiły czerwone chwościki z włóczki. Biedniejsi owijali kapelusz czerwoną włóczką. Jako kolejny przystrój kapelusza pojawiły się podhalańskie kostki.

Na początku XX wieku, zamiast starych kierpców szytych „w kostkę” weszła w Ochotnicy moda na kierpce podhalańskie, z rzemieniem przechodzącym z przodu, na nosku. Najbogatsi gospodarze, „na wielki dzwon” (najczęściej do ślubu), nosili buty z cholewami. Szyto je ze skóry juchtowej, na wysokości kostek miały zgruby (karbowanie). Kupowano je zwykle w Łącku.

          W nowszych świątecznych strojach kobiecych (na początku XX w.), z płócien domowych noszono jeszcze koszule (z doszytym u dołu grubszym nadołkiem pełniącym funkcję bielizny) i spódnice pod spód, za które służyły dawne odświętne białe fartuchy, zdobione białym haftem i wykończone zębami. Na wierzch noszono już spódnice z barwnych, fabrycznych tkanin, nadal długie i bardzo szerokie, suto marszczone w pasie. Panny z zamożnych rodzin najchętniej szyły je z fabrycznych, kwiecistych tybetów drukowanych w drobne róże, gospodynie – z jednobarwnych wełen ostrych. Zapaski (noszone głównie przez gospodynie), również szerokie i sfałdowane, okrywające boki, były zwykle białe, z białym fabrycznym haftem względnie koronką, albo z ciemnych wełenek (granatowe, czarne) z szerokim pasem wielobarwnego haftu kwiatowego. Panieńskie gorsety, już najczęściej aksamitne, zdobiono haftem koralikowym w motywy kwiatowe (z czasem coraz większe), zgodnie z modą idącą na te tereny z Sądecczyzny, bądź w osty dziewięciorniki, zapożyczone od Podhalan. Dawne płócienne rańtuchy, zarzucane na ramiona jako wierzchni przyodziewek, zastąpiły rozmaite fabryczne chusty naramienne, wzorzyście drukowane lub gładkie. W kierpcach noszonych przez kobiety dłużej utrzymała się starodawna moda szycia w kostkę. Za II Rzeczypospolitej rozpowszechniły się wełniane skarpety robione na drutach.

 

Maria Brylak-Załuska

 

Wykorzystana literatura:

Stanisław Czajka, Ochotnica, dzieje gorczańskiej wsi 1416-1986, Jelenia Góra 1987; Zdzisław Szewczyk, Materiały do stroju męskiego Górali Ochotnickich, Prace i Materiały Etnograficzne, t. X, z. 1, Wrocław – Kraków 1952/53.