Nazwa własna: Łemkowie - Łemky (funkcjonująca tylko po północnej stronie Karpat) jest stosunkowo młoda. Jest lokalnym przezwiskiem z pogranicza bojkowskiego, nadanym sąsiadom przez Bojków, których drażniły liczne słowackie zapożyczenia w mowie zachodnich pobratymców, m.in. powszechnie używane przez nich słowo łem (w znaczeniu: tylko, ale). Nazwa ta, wprowadzona około połowy XIX wieku przez autorów publikacji naukowych i krajoznawczych, wśród ludności rusińskiej przyjęła się i upowszechniła dopiero na przełomie XIX i XX wieku. Wcześniej Rusini w tej części Karpat (po obu ich stronach) nazywali siebie Rusnakami.

          Łemkowie sąsiadowali od północy z Pogórzanami, od wschodu z Dolinianami i Bojkami, od południa z bliskimi kulturowo słowackimi Rusnakami (z którymi mieli ożywione kontakty, zwłaszcza „za Austrii”, gdy nie było granicy państwowej w Karpatach), od zachodu z Góralami Nadpopradzkimi i wsiami pogranicza lachowsko-góralskiego. Ze względu na odrębność etniczną, religijną (przynależność do Kościoła wschodniego) oraz językową, granice z ludnością polską były precyzyjne i trwałe. Łemkowszczyzna, rozciągająca się na przestrzeni około 100 km, była zróżnicowana kulturowo na trzy subregiony: zachodni (od Popradu mniej więcej po dolinę Ropy); środkowy (między Ropą a Jasiołką) i wschodni (Jasiołka – Osława). W granicach obecnego województwa małopolskiego znajduje się zachodnia część dawnej Łemkowszczyzny, nazywana niekiedy „sądecką” lub „nadpopradzką”. Należy wspomnieć, że w obrębie sądeckiej Łemkowszczyzny, na południe od Muszyny, tuż przy granicy ze Słowacją, znajdują się dwie wsie: Leluchów i Dubne, nazywane niegdyś przez sąsiadów Wengrinami. Stanowiły one odrębny subregion, bliższy kulturowo (zwłaszcza w stroju) wsiom rusińskim słowackiego Spiszu, niż mieszkańcom Łemkowszczyzny podkrynickiej. Wynikało to ze specyficznego położenia geograficznego Wengrinów – izolacji od północy Pasmem Leluchowskim i łatwiejszej komunikacji na południe.

          Z historii. Na obszarze Łemkowszczyzny, na wczesne, XIII i XIV-wieczne osadnictwo polskie, niezbyt gęste w Karpatach, nawarstwiało się od I połowy XV w., poprzez cały wiek XVI, osadnictwo wołosko-ruskie, o pastersko-rolniczej specyfice gospodarczej i zmiennych proporcjach ludności etnicznie bałkańskiej (Wołochów) oraz Rusinów, na korzyść tych ostatnich w kolejnych etapach kolonizacji. Na terenach przyszłej Łemkowszczyzny sądeckiej, obok osad nowopowstających, niektóre dawne wsie polskie były wtórnie lokowane na prawie wołoskim i z udziałem nowych osadników. Niekiedy prowadziło to do konfliktów, jak np. w Królowej, gdzie ostatecznie doszło do rozłamu i powstania dwóch oddzielnych wsi: Królowej Polskiej i Ruskiej (obecnie Górnej).

          W czasach I Rzeczypospolitej znaczna część ziem Łemkowszczyzny zachodniej należała do biskupów krakowskich, tworząc tzw. państwo muszyńskie, ze stolicą w jednej z najstarszych osad w regionie, XIII-wiecznej Muszynie (niegdyś stanicy rycerskiej na węgierskiej granicy). Na wschód od dóbr biskupich leżały włości znacznego rodu rycerskiego Gładyszów z Szymbarku nad Ropą, zaś dolinę górnej Kamienicy obejmował mniejszy obszarowo klucz nawojowski, należący kolejno do rodów Nawojowskich, Lubomirskich i Stadnickich. Na północy regionu, między rzekami Białą i Kamienicą, leżały wsie królewskie: Florynka, Binczarowa i Bogusza, wchodzące w skład niegrodowego starostwa w Grybowie.

          Od początku XIX w., w czasach wzrostu zainteresowania leczniczymi właściwościami karpackich źródeł mineralnych, kilka miejscowości Łemkowszczyzny nadpopradzkiej dostało szczególną szansę rozwoju, jako uzdrowisk. Na ich czele stoi Krynica, odkryta już w końcu XVIII wieku, należąca do najbardziej znanych i cenionych kurortów nie tylko w Polsce, ale i na świecie.

          Budownictwo. Większość osad zachodniej Łemkowszczyzny, leżących w śródgórskich dolinach, to tzw. łańcuchówki. Ciągnęły się one długim łańcuchem zabudowy, równoległym do potoku, z wąskimi pasami użytków (łanów), biegnącymi w poprzek doliny, aż po las (np. Krynica Wieś, Wierchomla Wielka). Rzadsze były tu wielodrożnice (Uście Gorlickie), czy zwarte ulicówki (Florynka). Tradycyjne budownictwo łemkowskie było drewniane, przeważały w nim zagrody co najmniej dwubudynkowe, z oddzielną chyżą (domem) i budynkiem gospodarczym (ze stajniami, boiskiem i stodołą na strychu), czasem z oddzielnie stojącym spichlerzem. Bywały też gospodarstwa o kształcie zwartego czworoboku, zamkniętego solidnym ogrodzeniem. Długie zagrody jednobudynkowe, łączące pod jednym dachem mieszkanie i część gospodarczą, w nadpopradzkich wsiach spotykane rzadziej, od doliny Ropy były formą dominującą. Chyże składały się najczęściej z przelotowej sieni i dwóch izb po obu jej stronach: pekarni z piecem (długo dymnym) i nieogrzewanej świtłyci (świetlicy). W zamożnych domach oprócz zimnej świetlicy, druga izdebka mieszkalna była za kuchnią, ogrzewana wspólnym piecem. W północnej części regionu częściej występowały też domy dwutraktowe, szersze, z dodatkowym alkierzem i komorą.

          Budynki były zrębowe, niegdyś z potężnych okrąglaków, później z przepołowionych płazów. Krokwiowe dachy, dość strome, pierwotnie czterospadowe, potem bywały również dwuspadowe z okapem szczytowym. W północnej części regionu kryto je zwykle słomą lub słomą i gontem, w głębi Beskidów samym gontem. Na południu regionu znany był półstożkowy gontowy koszyczek przy szczycie dachu, powszechny na pobliskim Spiszu.

          Oryginalnym elementem w zagrodach Łemków nadpopradzkich i Rusnaków z drugiej strony Karpat, świadczącym o bliskości ich kultury, był nieduży, wolno stojący spichlerz sypanec. Jego zrębowe ściany przechodziły górą w kolebkowe sklepienie, przypominające archaiczną konstrukcję slegową. Dwuspadowy, gontowy dach można było w razie pożaru łatwo zrzucić ze zrębu, a ściany chroniła gruba warstwa gliny, trzymająca się na kołkach, gęsto nabitych w belki. Znany był on również na polskim Spiszu.

          O najwyższym kunszcie zawodowym łemkowskich cieśli świadczyły jednak najpełniej drewniane cerkwie greckokatolickie sądeckiej i gorlickiej Łemkowszczyzny, wyróżniające się strzelistą sylwetą o charakterystycznych proporcjach, wyodrębnione przez znawców architektury karpackiej jako oddzielny, zachodnio-łemkowski typ cerkwi. Do najstarszych i najcenniejszych zachowanych cerkwi tego typu należą np. świątynie w Powroźniku (1604), Owczarach (1653) czy Kwiatoniu (XVII/XVIII w.).

          Gospodarka. Źródeł utrzymania rodziny łemkowskie z Sądecczyzny szukały w wielu dziedzinach gospodarki: było to rolnictwo, hodowla zwierząt, pasterstwo (szczególnie rozwinięte we wsiach u stóp Jaworzyny Krynickiej) oraz różne formy eksploatacji lasu i rzemiosła bazujące głównie na drewnie. Rolnictwo, zależne od trudnych warunków przyrodniczych było tradycyjne, zachowawcze i niezbyt wydajne. Z upraw zbożowych powszechne były owies, jęczmień, żyto. Niegdyś sadzono dużo karpieli i rzepy; od początku XIX w. rozpowszechniły się ziemniaki; popularna była kapusta, bób, groch. Z roślin przemysłowych najważniejszą uprawą był len, zarówno ze względu na włókno jak i siemię, z którego tłoczono powszechnie używany olej jadalny. W miejscowym rolnictwie (podobnie jak w wielu innych karpackich regionach) długo utrzymywały się tradycyjne narzędzia: drewniane pługi i brony, sierpy do sprzętu zbóż, cepy do młocki, szufle do czyszczenia ziarna. W wielu łemkowskich wsiach o łanowym układzie pól, niemal do II wojny światowej funkcjonował stary system tzw. caryny i tołoki, polegający na wspólnej umowie gospodarzy co do rocznego rytmu ugorowania i zasiewu użytków rolnych w wyższych, gorszych partiach gruntów, po obu stronach doliny siedliskowej. Na tołoce, czyli ugorach, wszyscy w danym roku wypasali zwierzęta nawożąc tym samym pastwisko, zaś carynę zasiewano. W kolejnym roku następowała zmiana. Tołoki w niektórych wsiach użytkowane były też do wspólnego wypasu owiec pod opieką bacy. Jeszcze w latach 30. XX w. w Wierchomli Wielkiej taki wypas prowadziło sześciu baców. Mleko z udojów znoszono do wsi (do domu bacy), gdzie produkowano sery klagane (bundz i bryndzę).

          Pasterstwo typu szałaśniczego, z sezonowym, zbiorowym wypasem owiec na hali pod nadzorem bacy oraz produkcją serów na szałasie, prowadzone było na Łemkowszczyźnie sądeckiej tylko w paśmie Jaworzyny Krynickiej, gdzie znajdowały się odpowiednie, rozległe pastwiska grzbietowe i polany, na których stawiano nieduże, drewniane, jednownętrzne budynki do użytku pasterskiego. Ze wsi kresu muszyńskiego na przełomie XIX i XX w. oddawano owce na szałas do łemkowskich baczów prowadzących wypas m.in. na halach: Łabowskiej, Krajnej, Uhryńskiej, Jaworzynce, Bukowej, Jaworzynie. Jeszcze na początku XX w. na jednej hali Średniej baca z Barnowca wypasał do 300 owiec. W latach 30. w całym regionie działał już tylko jeden szałas, nad Dubnem.

Bydło, krowy, cielęta i woły, których w zamożniejszych gospodarstwach trzymano do kilkunastu sztuk, wypasano na łąkach koło domu, na tołokach, bądź na własnych polanach śródleśnych, gdzie w sezonie letnim prowadzono również uprawę łąk kośnych i niedużych poletek owsa czy ziemniaków. Stawiano tam proste, zrębowe chyżki dla ludzi oraz szopki dla zwierząt i na siano. Prace na polanie odbywały się siłami rodziny, zwłaszcza osób starszych i dzieci do pomocy. Część bydła (głównie woły pociągowe) sprzedawano przed zimą, dla oszczędności paszy.

          Z własnych lasów Łemkowie sprzedawali drewno budulcowe i opałowe, wyrabiali gonty, zarobkowali też w „pańskich” lasach przy wycince, zwózce i obróbce drewna, w dworskich i sołtysich tartakach, gonciarniach, potażarniach i hutach szkła (np. w Powroźniku, Muszynce, Stawiszy). W górskich wsiach dorzecza Ropy tradycyjnie produkowano drewniane wrzeciona i drobny sprzęt kuchenny (jak łyżki, tłuczki, wałki itp.), tu też rozwinęła się chemiczna przeróbka drewna na dziegieć, maź drzewną i smołę; prowadzono też domokrążny handel tymi wyrobami. W Łosiu nad Ropą, wsi maziarskiej, dalekosiężny, obwoźny handel mazią, a zwłaszcza produktami ropopochodnymi, kupowanymi w pobliskich rafineriach wokół Gorlic, rozwinął się na szeroką skalę, obejmując sporą część Europy. Znacząco wpłynął na wzrost zamożności wsi.

          Ważną wytwórczością na Łemkowszczyźnie był też wyrób nici lnianych i wełnianych, wiejskie tkactwo, dostarczające płócien w różnych gatunkach i tkanin wełnianych oraz folusznictwo, gdzie tkaniny wełniane spilśniano na sukno odzieżowe.

          Strój. W świątecznym stroju zachodniej Łemkowszczyzny, do początku XX wieku dominowały domowe płótna i sukna w naturalnych kolorach. Widoczne w nim były wpływy słowackie, spiskie, a w północno-zachodniej części także sądeckie.

U mężczyzn charakterystyczne były grube, sukienne spodnie chołośnie, niegdyś głównie białe, a od początku XX w. częściej brązowe, o tradycyjnym kroju portek góralskich, ze szwem na pośladkach i dwoma przyporami z przodu, ale z dość szerokimi nogawkami z rozporem u dołu. Lamowano je skromnie wełnianym sznurkiem wokół przyporów i sukiennymi wypustkami wzdłuż szwów nogawic. Ich kolorystyka podlegała lokalnym modom (np. we wsiach nad Popradem były czerwone, w dorzeczu Białej – niebieskie itp.). Latem noszono płócienne nohałky z jednym przyporem z prawej strony i szerokimi nogawkami. Kawalerowie przepasywali spodnie wąskimi, długimi paskami okręcanymi w pasie co najmniej dwa razy, zamożniejsi gazdowie nosili szerokie czeresy (trzosy), zapinane na 4 klamry, szyte z podwójnej skóry, z wewnętrzną kieszenią, zdobione tłoczeniem.

          Na białe, lniane koszule, niegdyś bardzo krótkie, wkładano od święta ciemnoniebieskie bruśliki – kamizelki z fabrycznego sukna, krótkie, z dwoma rzędami wypukłych metalowych guzików z przodu i skromnym, czerwono-żółtym haftem łańcuszkowym. Wierzchnimi okryciami starego typu były białe, sukienne hunie (kurtki) w dwóch odmianach – dłuższej, archaicznej, mocno poszerzanej na biodrach klinami oraz krótszej, nowszej z trzema kłaputami (luźnymi tackami) z tyłu i pętlicowym zapięciem z wełnianych sznurków.

          Szczególną rolę w stroju Łemków pełniła reprezentacyjna czucha, obowiązująca np. do ślubu, długa, obszerna, szyta z ciemnego domowego sukna, z dużym prostokątnym kołnierzem, spadającym na plecy. Często noszono ją na ramionach, bez wkładania rękawów. Po kształcie kołnierza czuchy i jego zdobnictwie rozpoznawano niegdyś, skąd pochodzi jej właściciel. Na zachodniej Łemkowszczyźnie były na nim trzy tkane, poziome, białe pasy, a dolną krawędź wykańczały wąskie, białe sznurki zwane torokami. Trokami i jednym pasem zakończone były też rękawy. Odmianę tej czuchy, z brązowym, zygzakowatym ornamentem na dwóch białych pasach noszono w okolicach Szczawnika. Podobnym okryciem była słowacka halena czy cuwa u polskich Pogórzan, nieco inaczej zdobione.

          Najstarszym nakryciem głowy były tzw. uherskie kapelusze, czarne, z kopulastą główką i podwiniętym do góry, dość wysokim otokiem. Wyrabiano je w miasteczkach północnej Słowacji, np. w Michalowcach. Zimą noszono futrzane czapki. Powszechnym obuwiem były skórzane kyrpci – kierpce. Zamożni gazdowie nosili też wysokie skórzane skirni z twardymi cholewkami.

          Kobiety ubierały na święta białe lniane koszule z marszczoną kryzką przy szyi i u dołu mankietów, niekiedy skromnie wyszyte białym haftem, a do nich długie, szerokie i fałdziste spódnice (kabaty), niegdyś szyte też z białego płótna. Zastąpiły je później tzw. farbanky z płócien ręcznie drukowanych w drobne, jasne wzory na granatowym tle. Wyrabiano je w licznych pracowniach w miasteczkach słowackich ale też w Muszynie, w drukarni Buszków. Na wschodzie regionu, we wsiach nad Ropą, spódnice bywały drobno plisowane, podobnie jak na środkowej i wschodniej Łemkowszczyźnie. Obok farbanek noszono spódnice z fabrycznych tkanin, np. perkali lub wełenek, z których popularne były na początku XX w. kabaty debetowe, czyli tybetowe, w drobne kwiatki. Zapaski, szerokie, sfałdowane, nieco krótsze od spódnicy, na północy regionu często szyto z białego płócienka i zdobiono białym haftem w dość duże motywy roślinne (podobnie jak u Pogórzan). W dolinie Ropy noszono zapaski z drukowanych farbanek, plisowane szerzej niż spódnice. W latach 20. i 30. XX w. łemkowskie gospodynie chętnie nosiły ciemne wełniane zapaski z falbaną, zdobione barwnymi szlakami kwiatowymi, haftowanymi ściegiem płaskim.

          Świąteczne lajbiki (gorsety), z owalnym dekoltem i niedużymi kaletkami, zapinane na guziczki, szyto z ciemnego sukna lub tybetu (gładkiego lub kwiecistego), a w XX wieku najczęściej z aksamitu, czarnego lub granatowego. Zdobione były skromnie, lamówkami z wełnianej tasiemki lub krepiny, aksamitne – srebrnym siutaziem i cekinami. Hafty koralikowe i cekiny pojawiły się na północy regionu w latach 20./30. XX w. Na wschodzie regionu długo noszono kwieciste lajbiki tybetowe, zdobione barwną stebnówką. Kobiety starsze lub mniej zamożne wkładały na koszulę zahortky, katanki z rękawami, z różnych kupnych materiałów. Były one dopasowane w talii, poszerzane na biodrach, z wąską stójką, zapinane na guziczki. Zdobiono je aplikacjami lub lamowano pasmanterią. Zimą zamożne gaździny nosiły biało wyprawione kożuszki, zdobione kolorową safianową skórką. Za Austrii kupowano je po drugiej stronie Karpat.

          Ważną częścią tradycyjnego, uroczystego stroju były długie, płócienne płachty naramienne, nazywane obrusami lub portami, noszone w formie szala. Szyto je z samodziałowego drelichu lub kupnego adamaszku. Od przełomu XIX i XX w. obrusy były wypierane przez rozmaite chusty naramienne fabrycznej produkcji.

          Zamężne kobiety chodziły zawsze z przykrytą głową. Włosy upinały na hymli (drewnianym lub drucianym krążku) i przykrywały je płóciennym czepkiem w kształcie płytkiej czapeczki. Na wierzch zakładały chustki, płócienne, perkalowe lub wełniane, na większe święta kwieciste, wykończone frędzlami. Wiązano je pod brodą. Panny mogły chodzić z odkrytą głową, ale chętnie nosiły kolorowe chusteczki. Czesały się w warkocze. Najcenniejszą ozdobą kobiecego stroju były prawdziwe korale z koralowca, na które stać było tylko najzamożniejsze osoby. Noszono też szklane paciorki, w tym również kruche dętki z dmuchanego szkła, wiązane w kilka sznurków.

          W latach międzywojennych, w kręgach Łemków czujących się Ukraińcami, rozpowszechniła się, za pośrednictwem pism Towarzystwa Oświatowego „Proświta”, moda na stylizowane, krzyżykowe hafty ukraińskie, którymi ozdabiano elementy strojów, zwłaszcza koszule męskie i kobiece oraz kobiece wąskie zapaski, zakończone u dołu długimi frędzlami.

 

Maria Brylak-Załuska

 

Wykorzystana literatura:

Maria Brylak-Załuska: Dawna Sądecczyzna – Łemkowie (wybrane zagadnienia z kultury materialnej), Nowy Sącz 2010; Do cerkwi, do miasta, na tańce – tradycyjny strój Łemków, rusińskich górali karpackich, Nowy Sącz 2002; Maziarska wieś Łosie, Kraków 1984; Roman Reinfuss: Śladami Łemków, Warszawa 1990; Łemkowie jako grupa etnograficzna, Sanok 1998; Zarys kultury materialnej ludności łemkowskiej dawnego „kresu muszyńskiego”, Materiały Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, nr 34, Sanok 1998;