Niewiele jest publikacji i informacji dotyczących Kliszczaków a w szczególności omawiających sposoby odżywiania się tej ludności. W II tomie Monografii powiatu myślenickiego, zatytułowanym Kultura ludowa (red. R. Reinfuss, Kraków 1970) ukazało się szereg artykułów, w których pojawiają się informacje dotyczące także mieszkańców wsi zamieszkanych przez Kliszczaków. W publikacji znajduje się artykuł pt. Pożywienie autorstwa  Krystyny Marczakowej, która niekiedy podaje informacje o pożywieniu Górali Kliszczackich.

W tradycyjnych sposobach odżywiania się Kliszczaków można wyróżnić- pożywienie normalne (codzienne i świąteczne) oraz pożywienie w okresach głodowych. Na przełomie XIX i XX wieku oraz w latach 30.XX wieku występowały braki produktów żywnościowych, szczególnie na przednówkach oraz w okresach nieurodzajnych spowodowanych długotrwałymi suszami lub deszczami. Oszczędzano wtedy produkty spożywcze, a do tych coraz bardziej kurczących się dodawano różne przymieszki np. do mąki na chleb dosypywano suszone i mielone kasztany korę brzozową ,perz, korę dębową. W czasie II wojny światowej często powracano do dawnych głodowych sposobów odżywiania się. W połowie XX wieku zaczęto odchodzić od cotygodniowego pieczenia chleba, który zastąpiono kupnym pieczywem.

Jeszcze w okresie międzywojennym codzienne pożywienie Kliszczaków opierało się głównie na produktach pochodzących z własnego gospodarstwa (zboże, ziemniaki, rośliny strączkowe, kapusta, tłuszcz zwierzęcy i roślinny, w niewielkich ilościach nabiał, niezwykle rzadko mięso (baranina, drób, wieprzowina) głównie z okazji świąt i uroczystości rodzinnych. Uzupełnieniem menu  były owoce, jagody, grzyby, zioła.

Na terenach zamieszkanym przez Kliszczaków uprawiano: owies, żyto jęczmień, pszenicę. Z nasion zbóż pozyskiwano mąkę, która była podstawą przygotowania wielu  potraw. Powszechnie ziarna na mąkę mielono w żarnach tzw. młynkach, które składały się z dwóch kamiennych kręgów leżących jeden na drugim w drewnianej prostokątnej obudowie. Dolny kamień był nieruchomy, natomiast w górnym kręgu był otwór przez który sypano ziarno oraz  wgłębienie w którym osadzony był drewniany drążek umożliwiający poruszanie kamienia. Grubość mielonej mąki regulowano przy pomocy paprzący. Praca przy mieleniu była bardzo ciężka, trzeba było ją zaczynać do dnia (przed świtem), kamieniem kręcono przez parę godzin, a mąki uzyskiwano nie wiele, w dodatku grubą i ciemną. W okresie międzywojennym nieliczni tylko gospodarze zawozili ziarno do młynów, po II wojnie światowej  zawożono tyle ziarna do młyna w Myślenicach, aby mąki wystarczyło na dwa miesiące. Dużo czasu traciło się na stanie w kolejce do młyna.

Codziennym pożywieniem Kliszczaków były placki (podpłomienie, podpalane) pieczone na blasze. Placki pieczono z mąki owsianej, czasem jęczmiennej lub żytniej do której dodawano wcześniej przygotowany zakwas (zacyna, zaczyna).  Zakwas z mąki owsianej lub żytniej z dodatkiem ciepłej wody musiał postać w ciepłym miejscu przez klika godzin (np. przez noc). Niekiedy zamiast zakwasu, używano wyskrobanego, wysuszonego kawałka ciasta z poprzedniego pieczenia, który nazywano przygarścią lub naciskiem. Kawałek ciasta na zakwas moczono w ciepłej wodzie. Do mąki dodawano (spieniony) zakwas i wyrabiano. Uformowane placki zostawiano do wyrośnięcia, a następnie pieczono na blasze. Placki zastępowały chleb, który był pieczony głównie na święta i uroczystości rodzinne. Do przygotowania ciasta na chleb potrzeba znacznie więcej mąki niż na placki. Dawniej na pieczenie chleba z mąki żytniej, niekiedy z dodatkiem pszennej, mogli pozwolić sobie tylko zamożniejsi gospodarze, natomiast biedniejsi piekli świąteczny chleb żytni z domieszką mąki jęczmiennej lub z mąki jęczmiennej z dodatkiem ugotowanych i utartych ziemniaków. Obecnie gospodynie pieką chleb żytni lub żytnio- pszenny, niekiedy pszenny (bułka) na zakwasie i na drożdżach piekarskich lub tylko na drożdżach. Czasami do ciasta chlebowego dodaje się gotowane ziemniaki, bo chleb jest wtedy dłużej wilgotny. W czasie pieczenia chleba, zostawia się tak jak dawniej nieco ciasta , z którego formuje się niewielkie placuszki . Świeżo upieczone placuszki, w piecu lub na blasze,  przeznaczone są do natychmiastowego spożycia, bo wtedy najlepiej smakują.

Tradycyjną powszechnie spożywaną potrawą mączną była sapka, zatrzepka, bryjka,  zacierka, którą otrzymywano przez zarzucenie gotującej się wody mąką żytnią, jęczmienną lub owsianą. Potrawa mogła być bardziej gęsta (zużyto więcej mąki) lub rzadsza, do omaszczenia używano słoniny lub mleka. Polewkę jedzono w dni powszednie, niekiedy dodając do niej pokrojone karpiele lub kawałki sera krowiego. Dawniej gotowano juhę, potrawę przyrządzano na serwatce, do której wrzucano mąkę owsianą. Juha, sapka i różne bryjki były konsumowane najczęściej w dni powszednie (nawet dwa razy dziennie) szczególnie w okresie zimy.

Z mąki przygotowywano również różnego rodzaju kluski. Najbardziej powszechne były kluski z mąki pszennej lub żytniej w formie makaronu tzw. kluska urznięta, które po ugotowaniu omaszczano słoniną, podawano z serem twarogowym lub zalewano mlekiem . Kluski spożywano na śniadanie lub obiad . Świąteczna wersja klusek zachowała się w tradycji mieszkańców do czasów współczesnych. W czasie wigilijnej wieczerzy podawane są tak jak dawniej kluski z miodem lub z makiem na słodko. W Tokarni serwowano w Wigilię kluski z grzybami lub grochem. Inny rodzaj klusek bardzo popularny dawniej i jedzony również obecnie to zacierki z mąki pszennej (dawniej owsianej, żytniej lub pszennej). Z mąki, wody i odrobiny soli zagniata się twarde ciasto, które następnie rozdrobnione wrzuca się na gotującą się wodę lub mleko. Dawniej potrawa była podawana na wszystkie trzy posiłki, obecnie zacierki na mleku, gotuje się dla dzieci, spożywają ją także osoby starsze.

Gospodynie kliszczackie często gotowały prażuchę. Do ugotowanych i utłuczonych ziemniaków dodawano uprażoną na blasze mąkę (żytnią lub pszenną). Całość maszczono tłuszczem (słoniną lub masłem) i zalewano mlekiem .

Powszechnie jedzono barszcz (żur) gotowany na kwasie z otrąb owsianych lub żytnich, który przyrządzano tak jak zakwas do pieczenia chleba .Otręby zalewano letnią wodą i trzymano w ciepłym miejscu (np. na piecu) przez jakiś czas. Gotowy kwas wlewano do gotującej się wody. Do barszczu dodawano mleko lub śmietanę, jedzono go: z gotowanymi ziemniakami, z chlebem, z podpłomieniem. Potrawę spożywano na każdy posiłek przez cały rok. Codzienny barszcz był czysty- jałowy (postny), na wieczerzę wigilijną przygotowywano barszcz z suszonymi grzybami, na śniadanie wielkanocne gotowano barszcz na mięsnym wywarze i dodawano do niego jajka ugotowane na twardo, kiełbasę, tarty chrzan, dolewano serwatki.

Mąkę używano także do zagęszczania polewek owocowych tzw. galasy. Do gotującej wody wrzucano owoce świeże lub suszone i gotowano. Otrzymywano potrawę podobną do kompotu, aby potrawa była bardziej sycąca dodawano mąkę. Dawniej spożywano niesłodzone zupy z suszonych w dymie owoców tzw. pieczonek. W Tenczynie, Lubniu wrzucano suszone owoce do gotującej się wody i uzyskiwano polewkę - wodziankę jedzoną najczęściej w południe na obiad.

Ze zboża , głównie jęczmienia, orkiszu  czasami prosa otrzymywano kaszę powszechnie nazywaną krupami. Najczęściej ziarna zbóż tłuczono w drewnianych kielichowatych stępach przy pomocy drewnianego lub kamiennego stępora. Bardzo rzadko jeżdżono z ziarnem do kaszarni lub omielano ziarno w młynie. Praca przy tłuczeniu ziarna była ciężka. Wyczyszczone ziarno z plew umieszczano w stępach, polewano ciepłą wodą i przystępowano do tłuczenia. Kasza wchodziła w skład wielu potraw. Krupy gotowano na  sypko albo gęsto na wodzie lub serwatce. Krupy jedzono w dni powszednie na wszystkie posiłki, także w dni postne oraz świąteczne. Na Wigilię przygotowywano krupy z suszonym śliwkami lub grzybami, grochem, kapustą.

Kliszczacy uprawiali ziemniaki, które były podstawowym produktem spożywczym. Ziemniaków często brakowało i wtedy zastępowano je karpielami. Ugotowane ziemniaki były spożywane same lub z omastą (przeważnie bardzo skąpą), były dodawane do wielu potraw (np. polewek), były zalewane słodkim lub kwaśnym mlekiem. Pieczone ziemniaki uważane były za postne, więc dodawano je do jałowego barszczu, kwaśnicy lub tylko maszczono olejem i spożywano w dni suche (postne). Z surowych tartych ziemniaków lub z ubitych gotowanych z dodatkiem mąki przygotowywano ciasto na kluski. Ugotowane kluski jedzono omaszczone lub zalane mlekiem. Na blasze pieczono placki z tartych  ziemniaków.

Artykułem chętnie spożywanym, urozmaicającym monotonne pożywienie były rośliny strączkowe: groch i fasola, które były dodawane do wielu potraw z kaszy, ziemniaków czy kapusty. Z drobnej fasolki i kaszy przyrządzano potrawę tzw. spółkę, którą podawano na obiad, a omaszczoną olejem serwowano w czasie wieczerzy wigilijnej. Często jedzono na śniadanie albo obiad groch lub fasolę gotowane na sypko, maszczone słoniną, niekiedy zalane słodkim mlekiem. Powszechnie uważano, że rośliny strączkowe są smaczne, sycące i dają siłę do pracy.

Na zagonach, mieszkańcy wsi kliszczackich, sadzili kapustę, która była przeznaczona głównie na kiszenie. W XIX wieku kapustę kiszono w dołach ziemnych. Wykopane na polu doły wylepiano gliną i wypalano. Na dnie dołu układano liście karpieli lub słomę, następnie wrzucano całe główki kapusty, wszystko zalewano wodą, a całość nakrywano słomą i przysypywano ziemią (K. Marczakowa Pożywienie, w: Monografia powiatu myślenickiego s.220). Nowszym  sposobem było umieszczanie główek kapusty (bez głąbia) w dużych cebrzykach lub beczkach i zalanie niewielką ilością wody oraz nakrycie naczyń  deskami. Dopiero na początku XX wieku zaczęto kisić poszatkowaną kapustę. Do wyparzonej  beczki wrzuca się poszatkowaną kapustę i dodaje sól, przyprawy (kminek), małe kwaśne jabłka, niekiedy małe główki kapusty, wszystko mocno ubija się, a następnie zamyka denkiem. Kapustę przechowuje się w chłodnym pomieszczeniu. Obecnie kisi się kapustę także w słojach. Poszatkowaną kapustę miesza się z posiekaną marchewką, przyprawami, solą i upycha ciasno w słojach. Kiedy kapusta puści sok i zmieni kolor (zwykle po tygodniu), pasteryzuje się słoje. Dawniej jedzono głównie kapustę kiszoną gotowaną, z której przygotowywano potrawy na gęsto z dodatkiem mąki lub ziemniaków. Jałowa kapusta była podawana w dni postne, w dni świąteczne jedzono gotowaną na wędzonych żeberkach lub mięsie. Na kwasie spod kapusty gotowano kwaśnicę, którą podawano z ugotowanymi ziemniakami. Jeśli polewka była za kwaśna to dolewano wody, a jeśli za mało kwaśna to wrzucano trochę ukiszonej kapusty. W Trzebuni dużym powodzeniem cieszyła się potrawa tzw. ciapka (ugotowane i ubite ziemniaki mieszano z kiszoną kapustą). Na wieczerzę wigilijną przygotowywano kapustę z grzybami lub kapustę z grochem. W okresie międzywojennym, w czasie wesela, serwowano kapustę na gęsto z ziemniakami. W latach 60. XX wieku do dobrego tonu należało podanie na weselny obiad kotleta schabowego lub ćwiartki kurczaka z ziemniakami i kapustą na gęsto.

Częstym dodatkiem do kapusty były grzyby suszone lub surowe. Najczęściej zbierano: maślaki, rydze ,opieńki, podgrzybki, prawdziwki, kozaki, gołąbki, kurki. Grzyby suszono ponabijane na gałązki tarniny lub na sznurkach zawieszonych nad piecem. Niektóre grzyby (rydze, opieńki) kiszono w drewnianych beczułkach lub kamiennych garnkach. Grzyby były dodawane do postnych potraw: barszczu, kwaśnicy. Rydze pieczono na blasze, z kurkami przyrządzano jajecznicę. Obecnie grzyby się suszy, czasami kisi, najczęściej marynuje w zalewie octowej lub usmażone grzyby przełożone do słoików zalewa się roztopionym masłem, a następnie pasteryzuje. Grzyby są dodatkiem do wielu potraw, wykorzystuje się je do przygotowania farszu do świątecznych uszek. Oprócz grzybów zbierano w lesie jagody (maliny, poziomki, borówki ,ostrężyny), które częściowo podobnie jak grzyby były sprzedawane na targu w Myślenicach lub Krakowie, częściowo były spożywane świeże lub były suszone albo robiono z nich przetwory na zimę w postaci powideł, marmolad lub soków zasypywanych cukrem. Współczesne gospodynie przerabiają owoce na dżemy, powidła, soki, rzadziej suszą, często robią owocowe nalewki alkoholowe lub wino domowe.

Nabiał pozyskiwany w ramach gospodarstwa domowego wchodził w skład codziennego wyżywienia mieszkańców wsi kliszczackich. Jednak większość wydojonego mleka szła na sprzedaż w postaci: mleka, śmietany, masła, sera twarogowego. Mleko słodkie lub kwaśne i śmietanę traktowano jako omastę do ziemniaków, karpieli, dodawano do potraw z kapusty, lub mącznych (bryjki). Na mleku słodkim (pół na pół z wodą) gotowano zacierki, krupy lub kluski, które spożywano na śniadanie albo kolację. Powszechnie na serwatce i maślance przygotowywano polewki. Masło robiono w drewnianych maśnicach tłokowych. Przy wyrobie masła szczególną uwagę zwracano na temperaturę śmietany, gdyż zbyt zimna ubijała się ciężko, a zbyt ciepła ważyła się. Współczesne gospodynie rzadko robią masło w maślnicach bednarskiej roboty, raczej używają elektrycznych robotów. Obecnie masło przechowywane jest w lodówce. Dawniej masło przechowywano w garnuszku zanurzonym w zimnej wodzie. Innym sposobem konserwowania masła było jego solenie lub przetapianie tzw. klarowanie. Z ogrzanego kwaśnego mleka robiono ser twarogowy, który ociekał z serwatki w trójkątnych płóciennych woreczkach, umieszczonych w pionowych lub poziomych prasach. Ser był dodawany do wielu potraw, stanowił podstawę farszu świątecznego kołacza, który mógł być na słodko lub ostro. Dłużej przechowywano ser twarogowy solony lub suszony na słońcu. Ser spożywano z chlebem, kluskami, robiono serowe nadzienie do pierogów (pierogi z serem lub ruskie). Do sera dodawano śmietanę, przyprawy, sól, zieleninę (szczypiorek, pietruszkę) i mieszano, powstałą bryndzą smarowano podpłomienie lub kromki chleba. Współczesne gospodynie czasami robią w domu ser twarogowy i wykorzystują go do wzbogacenia smaku różnych potraw (np. pierogów) oraz past serowych (z dodatkiem szczypiorku, ziół) do chleba. Obecnie ser twarogowy jest wykorzystywany do pieczenia różnych ciast: serowce na spodzie kruchym, drożdżowym, serowce z bakaliami, owocami kakao, ciasta z serem i kruszonką).W niektórych wsiach kliszczackich (Lubień, Tenczyn) był zwyczaj robienia serów owczych na podpuszczce (klagu). Niekiedy robiono sery klagowe na mleku krowim lub mieszanym owczo-krowim.

Mięso było spożywane niezwykle rzadko, w zasadzie do połowy XX wieku, głównie z okazji świąt kościelnych i rodzinnych oraz w niedzielę. Najczęściej jedzono gotowane mięso: baranie, wieprzowe pochodzące z uboju gospodarczego, wołowinę kupowano na targach, czasami zabijano hodowane króliki, kury lub gęsi. Niekiedy spożywano mięso zwierząt, które padły wskutek choroby lub miały jakiś wypadek i trzeba było je dobić. W zamożniejszych gospodarstwach świniobicie odbywało się raz lub dwa razy w roku. Czasami zabijano jedną dużą sztukę (na Boże Narodzenie) a mięsa miało wystarczyć do Wielkanocy. Zwykle jednak starano się aby świniobicie odbywało się przed Bożym Narodzeniem i Wielkanocą. Uboju dokonywał gospodarz lub wynajęty masarz, który robił rozbiórkę tuszy. Świniobicie rozpoczynano od silnego uderzenia wieprza młotem lub obuchem siekiery w czoło. Następnie przebijano nożem otwór pod gardłem aż do serca. Z rany wylewała się do podstawionej miski krew, którą później gotowano i dodawano do kiszek. Zabitą świnię umieszczało się w korycie i polewało wrzącą wodą, po czym następowało golenie przy pomocy ostrych noży. Kolejną czynnością było zawieszenie świni za nogi tylnie. Resztki szczeciny likwidowano przez opalanie. Po umyciu, rozcinano brzuch jedną linią od mostka do odbytu i wyjmowano wnętrzności (żołądek, jelita, wątrobę, płuca i serce). Wnętrze świniaka myto wodą aby wypłukać się resztki krwi. Następnie przystępowano do czyszczenia jelit, oddzielenie tłuszczu. Przy ćwiartowaniu na połowę całego wieprzka wycinano wąski pasek słoniny na grzbiecie (od ogona aż po głowę). Dawniej ten pasek mięsa i słoniny był dzielony na kawałki 1-1,5 kg i dawany sąsiadom (tzw. krzept, grzbiet), którzy rewanżowali się podobnymi kawałkami, kiedy u nich było świniobicie. Zwyczaj ten jednak zanikł, gdyż kawałki nie były takie same to znaczy nie dawano takich samych porcji mięsa jakie otrzymano. Mięso, słoninę (po zdjęciu mięsa), boczek i również kości moczyło się w silnie osolonej wodzie przez około 10 dni. Następnie wszystko osuszało się nad piecem i wędziło w kominie pieca lub w przydomowych wędzarniach, które opalane były drewnem bukowym, wiśniowym lub jałowcowym. Mięso, słoninę i kości solone a następnie wędzone można było dużo dłużej przechowywać i mogły być dodawane do gotowania potraw. Dawniej mięso na kiełbasy siekano na małe kawałki przy pomocy noża. Ręcznie nabijało się przygotowane jelita farszem z mięsa czosnku, soli, kminku. Gotowe kiełbaski suszono w piecu lub wędzono. Dawniej cały tłuszcz i podgardle, silnie osolone, układano między dwoma warstwami błony tłuszczowej, które zszywano. Powstawał okrągły płaski bochen zwany sadłem. Sadło peklowano (trzymano w słonej wodzie z przyprawami), a następnie umieszczano w klepcach ( dwóch drewnianych deseczkach) i wędzono. Sadło było dodatkiem do gotowanych potraw, do omaszczania posiłków. Obecnie świniobicie wygląda podobnie jak dawniej, jednak niektóre czynności są wykonywane przy użyciu współczesnych narzędzi. Mięso na farsz do kiełbas rozdrabnia się w maszynkach do mięsa ręcznych lub elektrycznych. Do wypełniania osłonek również używa się maszynki do mięsa. Kiełbasy wędzi się w przydomowych wędzarniach.

Wiek XX to okres wielkich  zmian na wsi. Obecnie prawie w każdym domu jest wodociąg, Nie nosi się wody ze studni w drewnianych konewkach, czy blaszanych wiadrach. W niektórych domach można jeszcze znaleźć nie potrzebne drewniane nosidła. Wiele tradycyjnych urządzeń (np. drewniane maślnice) zostały zastąpione elektrycznymi robotami. Drewniane niecki czy dzieże do wyrobu ciasta chlebowego zastąpiły plastykowe miski. Niepotrzebne stały się drewniane łopaty do wkładania chleba do pieca, oraz kociuba i miotła do wygarniania popiołu z pieca przed pieczeniem. Dawniej chleb rósł w słomianych koszałkach. Dopiero pod koniec XIX wieku pojawiły się blachy w piecach do gotowania, wcześniej garnki stawiano wprost do ogniska palącego się na polepie przed czeluścią do pieczenia chleba. Niekiedy garnki stawiano na żelaznych trójnogach (dynarkach) na nalepie pieca i rozpalano pod nimi małe ognisko. W niektórych domach kliszczackich można jeszcze spotkać kuchenne piece kaflowe z płytą, jednak w wielu domach znajdują się kuchnie gazowe lub elektryczne. Gospodynie do pieczenia używają elektrycznych prodiży lub elektrycznych piekarników.

W dawnym gospodarstwie kliszczackim sprzętów kuchennych było nie wiele. Były więc różnego rodzaju drewniane dłubane niecki, miarki oraz klepkowe dzieże i beczki, gliniane garnki, często drutowane, gdyż pękały w czasie gotowania i żeliwne żeleźniaki, które były droższe od glinianych garnków ale bez porównania trwalsze. W drutowanych garnkach glinianych trzymano sypkie produkty. Kosze wiklinowe były tak jak i obecnie wykorzystywane do noszenia i przechowywania produktów spożywczych (np. ziemniaków, jarzyn, owoców) .

Zmianie uległ sposób spożywania posiłków. Dawniej (jeszcze w latach 50. XX wieku) cała rodzina zasiadała przy ławie do posiłku, który często jedzono ze wspólnej miski. Obecnie domownicy posilają się przy stole, każdy ma swoje nakrycie. Do tradycji należy wspólne zasiadanie do stołu w dni świąteczne, choć nie zawsze się to udaje ze względu na różne obowiązki mieszkańców. W Wigilię i Święta Bożego Narodzenia rodziny wielopokoleniowe starają się razem świętować, gospodynie wspólnie przygotowują potrawy. Do najczęściej serwowanych obecnie dań należą: żur z grzybami suszonymi i ziemniakami, barszcz czerwony z uszkami, smażony karp, kluski na słodko, kompot z suszonych owoców, gołąbki z ryżem lub kaszą i grzybami, ciasta: rolady z makiem, torty, czasem pszenne bukty. W niektórych domach, na wieczerzę wigilijną, przygotowuje się tradycyjne potrawy: pierogi ze śliwkami, kapustę z grochem lub grzybami. W latach 60. XX wieku zaczęto podawać smażonego karpia na wieczerzę wigilijną, wcześniej spożywano jedynie śledzie lub moskaliki, bo były tanie, dostępne i na surowo smakują.

Po świętach Bożego Narodzenia, po  Nowym Roku, w karnawale, organizowano dawniej wesela, drugim okresem który był również wykorzystywany na śluby było lato. W lecie wesela organizowane były na powietrzu, można było zaprosić więcej gości, w zimie w izbie było ciasno i trzeba było dzielić gości na dwa domy panny i pana młodego. Menu weselne zależało od zamożności nowożeńców. Na weselach zamożniejszych gospodarzy podawano na zakąskę mięsiwa z zabitej świni lub cielęcia, trochę kiełbasy, jajecznicę, kołacze i gorzałkę tzw. tatę z mamą czyli spirytus z sokiem lub z miodem zaprawiany pieprzem. Pito dużo podgrzewanego piwa z dodatkiem cukru lub soku. Produkty spożywcze na organizowane wesela, przynosili zaproszeni goście, rodzina. Zwyczaj ten zachował się do lat 70.XX wieku, a nawet jeszcze obecnie jest niekiedy praktykowany.  Potrawy  na weselną ucztę w II połowie XX wieku przygotowywała zamówiona kucharka przy pomocy kobiet należących do rodziny panny młodej. W czasie wesela podawano obiad, który w zamożniejszych domach składał się z dwóch dań, w biedniejszych mogło być jedno danie. Na pierwsze danie obowiązkowo był rosół z makaronem lub ziemniakami i czasami z wkładką mięsną jeśli nie było drugiego dania. Mięso gotowane z rosołu, kotlet schabowy, ćwiartka pieczonego kurczaka z ziemniakami i kapustą gotowaną na gęsto- to podstawowe zestawy na drugie danie w czasie uczty weselnej. Na deser podawano ciasta kawę zbożowa lub prawdziwą, herbatę. W czasie wesela pito wódkę ( kupował pan młody), piwo i czasem wino kupne lub  owocowe domowej roboty. Obecne wesela  są organizowane w lokalu a menu jest bardzo różne. 

Święta Wielkiej Nocy poprzedzone są 40 dniowym postem. Dawniej w Środę Popielcową gospodynie dokładnie czyściły garnki, żeby nie został w nich tłuszcz. Przez cały post jedzono potrawy postne barszcz (żur), kwaśnicę, ziemniaki, bryjki, sapki omaszczone olejem lnianym. W piątki, środy i soboty (dni suche) wystrzegano się także potraw z mleka oraz przestrzegano, żeby jeść tylko raz dziennie. W Wielką Sobotę tak jak dawniej święci się w kościele pokarmy. W koszykach zanosi się kiełbasę, mięso (wędzone żeberka), masło, chleb, jajka, chrzan, baranka z ciasta, babkę, niektórzy dodają ziemniaka krojaka. W Niedzielę wielkanocną, na śniadanie, po porannej mszy świętej  spożywano święcolinę, święconkę, potrawę przygotowywaną z poświęconych produktów ( kiełbasy, szynki, chleba, jajek ugotowanych na twardo, świeżo startego chrzanu) zalanych mlekiem lub śmietaną, niekiedy serwatką. Na świąteczny obiad przygotowywano takie same dania jak na niedzielę (rosół z makaronem, mięso gotowane z ziemniakami), a na deser były  kołacz lub babki pieczone glinianych formach. Obecnie rzadko spożywa się tradycyjną święconkę, raczej podaje się wędliny, gotowane jajka, sałatki jarzynowe, tarty chrzan. Gospodynie, oprócz babek, pieką na święta serowce, mazurki, zawijane makowce.

Wierzono, że zjedzenie odpowiednich produktów w czasie tych świąt przyczyni się do lepszego zdrowia. Chrzan zjedzony w czasie śniadania wielkanocnego miał dodawać zdrowia i siły. Postne potrawy wigilijne musiały być z produktów rosnących w polu, w ogrodzie, w lesie, bo zapewniały urodzaj na nadchodzący rok. Na inne święta kościelne gotowano takie same potrawy jak na niedzielę, również na uroczystości rodzinne, poza weselem, nie przygotowywano specjalnych potraw, ani przyjęć.

W XXI wieku na święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc, przygotowuje się niekiedy potrawy tradycyjne oraz wiele nowości. Przepisy biorą gospodynie z czasopism kobiecych, programów telewizyjnych. Uroczystości rodzinne: chrzciny, I Komunia Święta, wesele i stypa są przeważnie organizowane w lokalach. Do lat 70.XX wieku, nie przygotowywano specjalnych poczęstunków z okazji I Komunii Świętej czy imienin. Rodzina i sąsiedzi byli częstowani przygotowanym ciastem, kawą zbożową lub prawdziwą, herbatą czasami alkoholem.

Ogólne podniesienie stopy życiowej na wsi przyczyniło się do zasadniczych zmian w sposobie odżywiania się Górali Kliszczackich. W jadłospisie pojawiło się wiele nowych produktów, zmienił się również sposób przygotowania potraw pod wpływem kursów organizowanych przez Koła Gospodyń Wiejskich, audycji kulinarnych emitowanych w telewizji oraz dostępu do przepisów drukowanych w kobiecych pismach. Powszechne stało się kupowanie gotowych produktów spożywczych. Sposób odżywiania upodobnił się do miejskich wzorców.

 

Krystyna Reinfuss-Janusz