Górale Nadpopradzcy graniczyli od północy z Lachami Sądeckimi (poprzez pas przejściowych wsi pogranicza góralsko-lachowskiego); od wschodu i południowego wschodu – z Łemkami (do 1947 r.); od południa, poprzez granicę państwową z Rusnakami na słowackim Spiszu; od południowego zachodu, poprzez masyw Radziejowej – ze wsiami Rusi Szlachtowskiej (do 1947 r.); od zachodu z subregionem jazowsko - obidzkim Górali Łąckich.        Z historii. Centrum regionu stanowi królewskie niegdyś miasto Piwniczna, lokowane w 1348 r. przez Kazimierza Wielkiego w dolinie Popradu, w miejscu charakterystycznego zakola rzeki (zwanego Piwniczna Szyja), dość głęboko w Beskidzie (u stóp góry Kicarz, 704 m) przy starym, ważnym trakcie handlowym, wiodącym z Węgier przez Stary i Nowy Sącz do Krakowa. Na uposażenie miasta przewidziano przyszłe „wsie miejskie”, przeznaczając na nie wyjątkowo duży, zróżnicowany obszar. Tak powstało niewielki miasto w dnie doliny Popradu, z mnóstwem (60) rozproszonych przysiółków o charakterze wiejskim, leżących w obrębie jego administracyjnych granic, na wysokości od 400 do 1182 m n.p.m. Mieszkańcy górskich osiedli zawsze mieli poczucie przynależności do stanu miejskiego. Piwniczna była również siedzibą najstarszej w regionie parafii, ufundowanej w latach 1350-70. Obejmowała ona, oprócz „wielkiej” Piwnicznej, wsie: Łomnicę, Kokuszkę, Młodów i Głębokie, a przed powstaniem diecezji tarnowskiej (do 1786 r.) również 5 sąsiednich wsi spiskich (obecnie słowackich). Na przełomie XIX i XX w. zaczęło się zainteresowanie występującymi w Piwnicznej tzw. „kwaśnymi wodami”. Jednak na awans do miana kurortu „Piwniczna –Zdrój”, miasto musiało czekać do 1932 r., kiedy zostają uruchomione Łazienki i pijalnia wód w dzielnicy Zawodzie. Napływ kuracjuszy oraz wzrastający ruch turystyczny i letniskowy korzystnie wpływają na rozwój miasta.

          Druga duża, znana, letniskowa miejscowość regionu, to Rytro nad Popradem, położone na pograniczu z Lachami Sądeckimi, które mimo gwarowych cech lachowskich, według większości badaczy należy kulturowo do góralszczyzny. Na położonym w obrębie Rytra wzgórzu znajdują się zabezpieczone ruiny średniowiecznego zamku rycerskiego, notowanego w źródłach od początku XIV w., a wiązanego przez Jana Długosza z osobą starosty sądeckiego, Piotra Wydżgi.

          Budownictwo. Wśród wsi Górali Nadpopradzkich znaleźć można ślady starych, typowych dla góralszczyzny karpackiej układów rolnych i związane z nimi charakterystyczne formy zabudowy wsi. Są to: średniowieczny układ łanów leśnych, z luźną, łańcuchową zabudową wsi, ciągnącą się dnem doliny (Łomnica); wieś tzw. niwowa, ze zwartą ulicówką w części siedliskowej (Kokuszka) i związana z tym samym układem wielodrożnica (Rytro); W obrębie górskich przysiółków Piwnicznej występują z kolei często osiedla o rozproszonej, jednodworczej zabudowie i nieregularnych nadziałach gruntów. Samo miasto Piwniczna w swej najstarszej części zachowało średniowieczny układ urbanistyczny, z regularną zabudową wielodrożnicową i kwadratowym rynkiem – targowiskiem pośrodku, otoczonym zwartymi pierzejami domów (pierwotnie drewnianych).

Z racji wystarczającej ilości dobrego drewna budulcowego, góralszczyzna nadpopradzka była regionem powszechnego budownictwa drewnianego. Kamień używany był głównie na podmurówki i piwnice (zarówno wolnostojące jak i połączone np. ze spichlerzem). Charakterystyczne były tu zagrody wielobudynkowe, złożone co najmniej z chałupy mieszkalnej i budynku gospodarczego, ustawionych zwykle równolegle do siebie. W gospodarstwach zamożnych, z oddzielnie stojącą stajnią, stodołą, drewutnią itp. ustawiano budynki w kształt zwartego czworoboku. W przysiółkach o jednodworczej zabudowie zagrody często miały kształt nieregularny, dostosowany do kierunku i stromizny stoków. Podobnie sytuowano tzw. chałupiny i gospodarcze sopy na śródleśnych polanach użytkowanych sezonowo, których szczególnie dużo było na terenie Łomnicy.

Domostwa budowano z drewna świerkowego lub jodłowego, niegdyś z potężnych okrąglaków, później z przepołowionych płazów. Dominowała konstrukcja ścian zrębowa, dachy były krokwiowe, czterospadowe lub przyczółkowe, o dość stromych połaciach. Kryto je powszechnie gontem lub dranicami (obiekty gospodarcze); na północy regionu (okolice Rytra) częściej pojawiała się słoma lub poszycie mieszane, łączące słomę z gontem. Na początku XX w. rozpowszechniły się dachy dwuspadowe, z okapami szczytowymi. Zręby chałup najczęściej zostawiano w stanie surowym, niebielone. Zdarzało się obijanie części ścian gontem, dla ocieplenia. We wsiach nad Popradem długo utrzymywały się chałupy dymne, bez kominów. Stare chałupy mieszkalne (budowane w II połowie XIX w.) miały najczęściej centralnie umieszczoną, przelotową sień i dwie izby położone po obu jej stronach: kuchenną piekarnię i mieszkalną izdebkę. Niekiedy za piekarnią mieściła się komora – spiżarnia. W mniej zamożnych domach bywała jedna izba, z piecem, a po drugiej stronie sieni – stajnia. Zdarzały się też domy z sienią od szczytu i dwiema izbami w amfiladzie. Chałupiny na polanach miały zwykle jedną izdebkę z sionką, lub izbę, sień i gospodarczą szopę pod jednym dachem.

          Gospodarka. Rolnictwo, choć uznawane za podstawowe zajęcie wsi nadpopradzkich, nie było w stanie zapewnić rodzinom chłopskim utrzymania. Wspomagały je zatem różne formy hodowli zwierząt (przede wszystkim – pasterstwo owiec), eksploatacja lasu oraz rzemiosła. Gospodarka rolna prowadzona była w dwóch odmianach: jedną była uprawa pól stale użytkowanych, żyźniejszych, leżących w dolnej części doliny, bliżej głównej zabudowy wsi. Drugą formą była sezonowa gospodarka na wysoko położonych, odległych od wsi, górskich polanach śródleśnych, pozyskanych niegdyś przez trzebież lasu. Znajdowały się tam zarówno poletka orne, łąki kośne jak i pastwiska. Niektórzy gospodarze mieli więcej gruntów „w górach” niż w „dolnej” wsi.

W rolnictwie największą powierzchnię upraw zajmował owies, jęczmień z jego odmianą orkiszem, na końcu zaś – żyto. Na polanach zasiewano niegdyś głównie odporną na surowy klimat dwuletnią odmianę żyta – krzycę. Z roślin okopowych powszechnie sadzono karpiele (brukiew), rzepę, a od początku XIX wieku – ziemniaki. W ogrodach uprawiano kapustę, cebulę, bób, groch, marchew. Wysiewano też dużo lnu. We wsiach nadpopradzkich długo utrzymywały się tradycyjne techniki uprawy, jak ugorowanie pól (związane z trójpolówką) i stare narzędzia: drewniane pługi i brony, cepy kapicowe do młocki, szufle do czyszczenia ziarna itp. Do początku XX w. utrzymywały się żniwa zbóż chlebowych sierpem. Jako zwierzęta pociągowe w polu służyły woły, u biedniejszych rolników – krowy. Ich hodowla była głównym źródłem cennego dla rolników i długo jedynego nawozu, obornika, dlatego starano się utrzymywać jak najwięcej sztuk bydła. Wypasano je indywidualnie, na ugorach i nieużytkach, bądź sezonowo na własnych polanach leśnych (Łomnica), lub na gromadzkim pastwisku (Kokuszka). Ważną rolę pełnił w regionie chów owiec, wypasanych często wspólnie na ugorach rolnych (we wsiach łanowych zwanych tłokami) przez cały sezon letni – z koszarowaniem zwierząt (czyli nawożeniem pastwiska) i prowadzeniem produkcji serów we wsi, w domu kierownika wypasu (tzw. zganiającego owce). Było to tzw. szałaśnictwo rolne, powszechne np. w Łomnicy. We niektórych wsiach Górali Nadpopradzkich (Rytro, Roztoka Ryterska, przysiółki Piwnicznej w paśmie Radziejowej oraz Homrzyska, Sucha Struga, Łomnica – w paśmie Joworzyny) funkcjonowało też tradycyjne szałaśnictwo górskie. Owce na cały sezon letni oddawano zawodowym bacom na wspólny wypas na odległych halach grzbietowych i rozległych polanach górskich; owce nawoziły halę przez koszarowanie, produkcję serów owczych prowadzono na miejscu, na szałasie.

Podtrzymaniu tradycji szałaśnictwa górskiego na początku XX w. służyła polityka leśna hr. Adama Stadnickiego z Nawojowej, właściciela rozległych włości w Beskidzie Sądeckim (założył on m.in. dużą bacówkę na Hali Łabowskiej, gdzie promowano podhalański model szałaśnictwa).

          Ważną rolę gospodarczą we wsiach nadpopradzkich odgrywała eksploatacja lasu i związane z nią rzemiosła drzewne. W lasach pańskich i miejskich (Piwniczna) chłopi najmowali się głównie jako drwale i wozacy do zwózki drewna. Z pozyskiwaniem budulca wiązał się też starodawny zawód, jakim było flisactwo, czyli spławianie drewna budulcowego (tzw. dłużycy, do 30 m, wiązanej specjalną techniką w tratwy) drogą wodną: górskimi potokami do Popradu, a dalej – do Dunajca i Dunajcem do Wisły. W Piwnicznej istniało kilka rodów flisackich, w których od wielu pokoleń uprawiano ten zawód. Flisowanie na Dunajcu skończyło się od czasu budowy zapory rożnowskiej (1938 rok). Z obróbką drewna wiązało się wiele rzemiosł drzewnych: gonciarstwo, ciesielstwo, stolarstwo, bednarstwo, kołodziejstwo, które w omawianym regionie było licznie uprawiane. Powszechna była też obróbka lnu i wełny oraz przędzenie nici, wykonywane w każdym gospodarstwie przez kobiety i związane z nim tkactwo i folusznictwo, dostarczające tkanin odzieżowych. Tkaczy było w regionie wielu, zarówno zrzeszonych w cechu w Piwnicznej, jak i samouków. Folusz, obsługujący cały region, pracował do 1934 r. w Kosarzyskach.

          Strój ludowy. Odświętny strój Górali Nadpopradzkich, wywodzący się za wspólnego pnia dawnych strojów karpackich, miał wiele powiązań z Łemkowszczyzną nadpopradzką, słowackim Spiszem oraz Rusinami Szlachtowskimi. Od początku XX wieku strój ten był już w zaniku, zwłaszcza w centrum regionu (Piwniczna i najbliższe jej przysiółki), ze względu na rozwój miasta jako uzdrowiska i letniska. Odległe, górskie przysiółki Piwnicznej i wsie jak Łomnica czy Kokuszka, nieco dłużej chodziły „po staremu”.

          Mężczyźni nosili niegdyś samodziałowe, białe lniane koszule z oszewką lub wykładanym kołnierzykiem, wiązanym czerwoną tasiemką. Niekiedy miały one skromny biały haft na przodach i kołnierzu. Koszulę chowano do sukiennychspodnichołośni (nazwa łemkowska), szytych z ciemnego domowego sukna. W Łomnicy długo noszono chołośnie białe. Krój ich był góralski, z dwoma przyporami z przodu i dość szerokimi nogawicami, niezszytymi u dołu do końca (rozpór). Zdobiono je skromnie, czerwonymi sukiennymi wypustkami w szwach nogawic, z pomponem nad rozporem i czerwoną obszywką wokół przyporów. Latem noszono też białe spodnie z domowego płótna, zdobione na dole szerokich nogawic cyrką ze strząpkami (mereżką z frędzlami). Na koszulę wkładano kamizelkę (bez rękawów) z fabrycznego sukna granatowego, czarnego, a niegdyś też czerwonego. Jedyną jej ozdobą były metalowe, błyszczące guziki, rozmieszczone po obu stronach rozcięcia. Tradycyjnym wierzchnim okryciem była niezbyt długa, sięgająca do połowy ud gunia (gurmanka) z białego (później brązowego) domowego sukna, rozszerzana na biodrach klinami; przy szyi miała niską stójkę. Na krawędziach obszyta była czerwonym sznurkiem, a na wysokości pasa, po prawej stronie, miała niedużą czerwoną, poziomą aplikację, tzw. kogutka w kształcie stylizowanego „smreczka” (jak u Rusinów Szlachtowskich). Niegdyś noszono też bardzo podobną, ale dłuższą gurmanę z ciemnego owczego sukna, też z czerwonym kogutkiem. W latach międzywojennych szyto już inne okrycia, tzw. gurmanki, wzorowane ponoć na wojskowych mundurach. Były one z ciemnego sukna, z wykładanym kołnierzem z klapami i czterema nakładanymi kieszeniami z patkami, zdobionymi aplikacjami z kolorowego sukna i skromnym haftem maszynowym. Filcowe, czarne kapelusze starsi gospodarze opasywali czarną wstążką, młodzi chętniej kupowali kapelusze podobne do podhalańskich, otoczone grubym wełnianym sznurkiem w kolorze czerwonym. Zimą noszono czarne czapki z baraniego futra, lub sukienne, granatowe, z otokiem z baranka. Jako obuwie powszechne były skórzane kurpiele (kierpce) z długimi nawłokami (sznurkami), owijanymi na wierzchu chołośni, powyżej kostki. Zamożni gazdowie nosili od święta buty polskie z wysokimi cholewkami, z jednym szwem z tyłu.

          Odświętne koszule kobiece szyto z cienkiego płótna lnianego; przy szyi i mankietach miały marszczoną kryzkę, niekiedy zdobiono je skromnym haftem. Dawne koszule były krótkie i miały doszyty dołem szeroki pas gorszego płótna (do kolan), tzw. nadołek, pełniący funkcję bielizny. Najpopularniejszymi, długo noszonymi spódnicami były tzw. błąkiciory (farbanice), szyte z domowego płótna drukowanego ręcznie i farbowanego na intensywnie niebieski lub granatowy kolor w drobne, białe lub biało-niebieskie wzory. Wykonywano je np. w drukarni płócien w Muszynie lub w licznych wytwórniach po drugiej stronie Karpat. Były one długie niemal do kostek, bardzo szerokie (5-7 szerzyn materiału), suto marszczone w pasie, noszone na kilka spodnich, zwykle płóciennych spódnic. Starsze kobiety nosiły też jednobarwne spódnice z bawełny lub wełny. Na spódnice zakładano zapaski, najczęściej białe, płócienne, szerokie, sfałdowane, zdobione białym haftem lub koronką. Panny i młode mężatki od święta wkładały ciemne, dopasowane gorsety szyte z płótna, cienkiego sukna, później z aksamitu. Zdobiono je nieprzesadnie naszywkami z krepinki czy barwnych tasiemek, podkreślającymi krawędzie i krój gorsetu. Później doszły szlaczki haftowane nicią i koralikami. Starsze kobiety nosiły na koszulę katanki, obcisłe kaftaniki z rękawami, zapinane na guziczki, zdobione pionowymi zaszewkami i naszytymi pasmanteryjnymi taśmami. Zimą noszono kożuszki baranie z rękawami, przykrywające biodra, obszyte czarnymi prymami z futra, ewentualnie – skromnym haftem ściegiem janina. Jako wierzchnie odzienie niegdyś kobiety zarzucały na ramiona płócienne białe płachty (łoktuse), które pod koniec XIX w. wyparły rozmaite fabryczne chusty naramienne. Na głowach noszono chustki wiązane pod szyją; panny nie miały obowiązku przykrywania włosów, chodziły z odkrytą głową, czesząc się w warkocze. Cenną ozdobą kobiecego stroju były czerwone lub ciemnoróżowe prawdziwe korale, wiązane w kilka sznurkach.

 

Maria Brylak-Załuska

 

Wykorzystana literatura:

Kolory Nadpopradzia. Regionalizm w Piwnicznej, praca zbiorowa pod redakcją Aleksandry Szurmiak-Boguckiej i Michaliny Wojtas, Piwniczna –Zdrój, 2011. Artykuły z tejże pracy: Maria Brylak-Załuska, Z etnografii Górali Piwniczańskich. Wybrane zagadnienia z kultury materialnej, Edward Grucela, Maria Brylak-Załuska, Strój Górali Piwniczańskich. Anna Kowalska-Lewicka, Hodowla i pasterstwo w Beskidzie Sądeckim, Wrocław 1980; Edward Grucela, Zajęcia ludności w XIX i XX w., w: Piwniczna-Zdrój 1348-1998, praca zbiorowa, Piwniczna-Zdrój 1998.