Tradycyjne zabudowania we wsiach Rusi Szlachtowskiej były drewniane (jodła, rzadziej świerk), z niewielkim dodatkiem miejscowego kamienia (podmurówki, niekiedy wysokie przy spadkach terenu; piwnice). Zagrody, najczęściej dwubudynkowe, składały się z mieszkalnej chyży (chałupy) i wielofunkcyjnej gospodarczej szopy. Chyża usytuowana była zwykle szczytem do drogi wiejskiej, a szopa za nią, prostopadle do domu. Na wąskich siedliskach zdarzało się też posadowienie budynku gospodarczego w jednej linii za chyżą. Sporadycznie, w zamożnych gazdówkach, pojawiały się oddzielnie stojące spichlerze, niekiedy podpiwniczone (Czarna Woda). W Jaworkach i Szlachtowej dość powszechne były zwarte zagrody w typie okołów, w kształcie zamkniętego czworoboku, połączone solidnym, zadaszonym ogrodzeniem. W tych gospodarstwach chyża też usytuowana była od drogi, szczytem do niej, a główny budynek gospodarczy prostopadle do domu mieszkalnego. Ten typ zabudowy występował również, dla bezpieczeństwa, w gospodarstwach samotniczych na przysiółkach. Zdarzały się też u Rusinów Szlachtowskich zagrody jednobudynkowe, łączące pod wspólnym dachem część mieszkalną i gospodarczą. Charakterystyczne dla nich było obniżenie kalenicy nad częścią mieszkalną, co sugerowało wtórne połączenie chyży z szopą. Chałupy starano się sytuoawać z południową lub południowo-wschodnią wystawą izby mieszkalnej.

         

          Budynki zagród miały najczęściej konstrukcję zrębową, niekiedy łączoną ze słupową, którą stosowano zwłaszcza przy dobudówkach (np. komór). Ściany chyży stawiano z grubych płazów jodłowych, obrobioną stroną do wewnątrz. W gospodarczych szopach dłużej stosowano okrąglaki. W starym budownictwie węgły łączono na starodawny obłap, w nowszym, od początku XX wieku już powszechnie na rybi ogon. Zręby pozostawiano z surowego drewna, niebielone. W czasach II Rzeczypospolitej zaczęły się pojawiać skromne paćki wapnem na końcówkach węgłów lub białe obwódki wokół  okien. Dachy budynków, o konstrukcji krokwiowej, były wysokie, zarówno ze względu na warunki klimatyczne, jak i na ich funkcję magazynową. Kryto je gontami (szindle), niegdyś głównie ręcznie łupanymi wzdłuż włókien. Były one znacznie trwalsze od późniejszych, rżniętych. Kształt dachów, pierwotnie czterospadowy, od przełomu XIX i XX wieku coraz częściej zamieniany był na dwuspadowy z okapem szczytowym lub dwuspadowy. Od drogi zwieńczenie szczytu chyży zdobione było często półstożkowym gontowym koszyczkiem z pazdurem, osłaniającym otwór dymnikowy (powszechnie występującym na Spiszu). Innym dekoracyjnym rozwiązaniem szczytu od strony drogi, było nieznaczne wysunięcie połaci dachowych przed odeskowany pionowy szczyt, co tworzyło rodzaj balkoniku, zamkniętego u podstawy balustradką z ozdobnymi tralkami.

          Wśród elementów tzw. małej architektury wiejskiej, charakterystyczne w krajobrazie Rusi Szlachtowskiej (podobnie jak u Górali Nadpopradzkich) były kamienno-ziemne piwniczki z murowaną z kamienia ścianą frontową i gontowymi daszkami, wbudowywane w stok. Niekiedy kilku gospodarzy budowało je – ze względu na dogodne warunki terenowe – wzdłuż jednej drogi tuż obok siebie, tak że tworzył się rodzaj „piwnicznej ulicy” ( np. Biała Woda).

          Stare chyże na Rusi Szlachtowskiej miały powszechnie tylko dwa pomieszczenia: izbę mieszkalną z piecem oraz dość obszerną sień. Taki sam program miały też najczęściej sezonowo użytkowane chyżki, stawiane na polanach. W zagrodach z zabudowy wiejskiej, z czasem po drugiej stronie sieni dobudowywano niekiedy (na słup) komorę o funkcji spichlerza, a u bogatych gospodarzy stawiano dwie izby: czarną (dymną) piekarnię i mieszkalną świetlicę, przedzielone sienią. Długo utrzymywały się w regionie chałupy dymne, bez kominów. Gospodarcze szopy składały się zwykle z boiska i stajni, a funkcję stodolnego sąsieku pełnił stromy strych. W zamożnych domostwach bywały dwie stajnie, najczęściej przedzielone boiskiem, czasem wydzielano też osobną owczarnię. Na Rusi Szlachtowskiej stajnie budowano powszechnie z tzw. priczyną, czyli podcieniem gospodarczym, utworzonym przez cofnięcie części ściany budynku. Ułatwiało to posługę przy zwierzętach (np. wyprzęganie koni, szykowanie paszy) w czasie niepogody.

          Sezonowo użytkowane zabudowania mieszkalno – inwentarskie w gospodarstwach filialnych na polanach, powszechnie występujące we wsiach Rusi Szlachtowskiej, pod względem architektonicznym nawiązywały zwykle do starszego typu budownictwa macierzystych wsi. Stawiane z drewna, najczęściej składały się z niedużej chyżki i osobno stojącej stajni, niekiedy połączonej z gospodarczą szopą.

 

          Urządzenie mieszkań u Rusinów Szlachtowskich było na ogół skromne, choć funkcjonalne. Proste, drewniane sprzęty i meble często były wykonywane we własnym zakresie. Codzienne życie rodziny koncentrowało się w izbie kuchennej, zwanej, jak i cała chałupa - chyżą. Powała w izbie wspierała się na trzech tragarzach, niekiedy w poprzek biegł jeszcze gruby sosręb. Okna, na ogół niewielkie, jednoskrzydłowe, o sześciu (lub dziewięciu) szybkach, wprawione w pionowe słupki, były pierwotnie nieotwieralne. W zamożniejszych domach, lub tam gdzie pracowali rzemieślnicy (tkacze, krawcy itp.), montowano w izbach okna podwójne – dwa obok siebie. Nowsze, skrzynkowe okna pojawiły się w latach II Rzeczypospolitej. W kuchniach, zwłaszcza dymnych, nie było niegdyś drewnianych podłóg, tylko zemla, czyli dobrze ubite (z domieszką plew  i krwi bydlęcej), gliniane klepisko.

          W jednym z kątów przy wejściu do izby stał obszerny, wielofunkcyjny piec, złożony z solidnej podstawy z bali jodłowych i postawionym na niej, ubitym z gliny, wyższym masywie pieca chlebowego z czeluściami – wejściem do komory piekarniczej. Całość konstrukcji była grubo polepiona gliną i pobielona (szarą glinką lub wapnem). Powierzchnia przed czeluściami – to rozległa nolepa, na której rozpalano otwarty ogień i na nim gotowano strawę, stawiając gliniane (odrutowane) lub  żeliwne garnki – na żelaznych trójnogach (dynarkach, drajfusach). W wielu domostwach we wsiach Rusi Szlachtowskiej niemal do II wojny światowej zachowały się piece całkowicie dymne (kurne), czyli bez komina. Dym z takiego pieca, rozchodzący się swobodnie po izbie, odprowadzany był na strych jedynie przez nieduży otwór wycięty w powale, zwany woźnicą (woznycia). Powodowało to silne zaczernienie powały i ścian izby w górnej ich części, do połowy wysokości. W nowszych czasach (mniej więcej od początku XX wieku) w zamożniejszych chyżach nad paleniskiem pieca zakładano okapy, odprowadzające dym bezpośrednio do otworu w powale, umieszczanego wówczas nad piecem. Prymitywniejszą formą tych okapów był szeroki, otwarty z obu końców, wylepiony wewnątrz gliną worek, rozpięty na drewnianych lub drucianych obręczach, przybity do otworu dymnikowego. Takie okapy spotkać można było jeszcze w latach 30. XX wieku, w niektórych chyżach w Białej Wodzie. W tym samym czasie, w bogatszych domach na Rusi Szlachtowskiej  zaczęto dostawiać kominy wyprowadzające dym nad dach, co wiązało się z przebudową pieców, stawianiem solidnych okapów i kuchni z fajerką (blachami) do gotowania.

         Urządzenie izby było skromne. W pobliżu pieca stały zwykle drewniane ławki na rozmaite sprzęty kuchenne, jak cebrzyki i konewki na wodę, niecki, stępki, żeliwne garnki do gotowania itp. Ławki stojące pod ścianą były często nieruchome, na nogach wbitych w klepisko. Do wyposażenia kuchennego należał też duży, wiszący na ścianie lub stojący na ławce ram, czyli drewniana, wielopoziomowa półka na naczynia, niekiedy z balustradką na miski i kołkami na garnuszki do picia. W pobliżu pieca wisiała często przymocowana do tragarza żerdka, na której wieszano codzienną odzież, chusty itp. Wzdłuż dwóch ścian izby z kątem przeciwległym do pieca biegły szerokie, nieruchome ławy, a u ich zbiegu stał solidny, drewniany stół. W zamożniejszych domach przy stole stały drewniane zydle z ozdobnymi oparciami, w typie podhalańskim. W domach gdzie była jedna izba, w kącie nad stołem, między oknami, wisiały rzędem święte obrazy, odchylone górą od ściany. Dawniej we wsiach Rusi Szlachtowskiej można było spotkać stare obrazy malowane na szkle, spiskie lub podhalańskie. W latach międzywojennych przeważały już barwne oleodruki i obrazy dewocyjne przywożone z odpustów i pielgrzymek. W drugim kącie, pod ścianą z piecem, stawiano zwykle drewniane łóżko (czasem dwa obok siebie), na dzień wysoko zasłane pierzyną i poduszkami. Jeśli kuchnia nie była już dymna, a było jeszcze miejsce, gospodyni trzymała tu również swoją skrzynię z odświętnymi strojami. W chyżach o większej ilości pomieszczeń skrzynie trzymano raczej w świetlicy lub komorze. U Rusinów Szlachtowskich, podobnie jak w wielu innych grupach Górali karpackich, występowały dwa typy skrzyń. Starsze, robione z drewna twardego (najczęściej bukowego), miały konstrukcję słupową  zbliżoną do sąsieków i dwuspadowe wieko. Zdobiono je techniką snycerską, w ornamenty geometryczne (np. jodełka, rozety cyrklowe). Nowsze skrzynie, wyrabiane z drewna miękkiego, iglastego, miały gładkie ścianki połączone na cynki (węgiełki) i profilowane nogi wycięte z deski. Były one z zewnątrz barwnie malowane, najczęściej w charakterystyczne motywy stylizowanych tulipanów, świadczące o spiskim pochodzeniu. W późnych latach 30. XX w. zdarzały się tu również nowsze  skrzynie podhalańskie z czerwonymi różami na zielonym tle.

          W domach z dwiema izbami, piekarnia miała codzienny, roboczy charakter, a pomieszczeniem świątecznym, reprezentacyjnym, była świtłycia, położona po drugiej stronie sieni. U zamożniejszych gospodarzy była to izba ogrzewana, z niedużym piecem grzewczym z rzecznych otoczaków, z którego dym wyprowadzany był zwykle rurą do sieni. Była tu już zazwyczaj drewniana podłoga i stały porządniejsze meble stolarskiej roboty, jak łóżka z ozdobnymi zapleckami, wysoko zaścielane pierzyną i poduchami, czasem też kołyska dla niemowlęcia; pod ścianą między łóżkami, na wprost wejścia ustawiano zwykle ławę z ozdobnie wyciętym oparciem a przed nią stół, przy którym w święta i przy gościach jadano posiłki. W świetlicy często gospodyni trzymała malowaną skrzynię ze świąteczną odzieżą, niekiedy stał tu również nowszy, dwuczęściowy kredens na naczynia. Na ścianie nad stołem wisiały najcenniejsze „święte” obrazy. W latach 30. XX wieku, w zamożnych domach na podłodze odświętnej izby kładziono chodniczki - szmaciaki, tkane na domowych  warsztatach tkackich.

          Komora, nieogrzewana, z małym okienkiem (często bez szyby, jedynie z żelazną kotwiczką (kratką), pełniła głównie funkcję spichlerza i spiżarni. Stały tu sąsieki,  skrzynie i paki na ziarno, mąkę, kaszę i inne produkty spożywcze, faski i mosury na bryndzę, sadło w klepcach itp. Na żerdkach zawieszanych pod powałą trzymano uprzędzione nici, gotowe utkane płótno, zapas folowanego sukna, kożuchy, sukienne hunie, derki itp. W dymnych chyżach w komorach przechowywano często skrzynie wianne z cennymi, świątecznymi strojami.

          Sień była typowym pomieszczeniem gospodarczo – magazynowym, gdzie na co dzień wykonywano wiele prac. Najważniejszym sprzętem były tu kamienne żarna w drewnianym kadłubie, służące do bieżącego (codziennego) przemiału ziarna na mąkę. Ponadto przechowywano tu, stale lub sezonowo, podręczne narzędzia gospodarskie. W sieni  stała często beczka z kiszoną kapustą a czasem też – skrzynia  na odzież.  

 

Maria Brylak-Załuska

 

 

Wykorzystana literatura:

Roman Reinfuss, Próba charakterystyki etnograficznej Rusi Szlachtowskiej – na podstawie niektórych elemantów kultury materialnej, Lublin – Kraków 1947;  Andrzej Karczmarzewski, Świat Łemków – etnograficzna podróż po Łemkowszczyźnie, Rzeszów 2014.