Adwent - Tradycja ludowa nakazywała zaprzestania wszelkich zabaw, muzykowania, głośniejszych śpiewów świeckich i tańców, ponieważ Babiogórcy wierzyli, że tańczenie w adwencie może spowodować chorobę nóg. Natomiast okres ten wykorzystywany był na wspólne prace gospodarskie. Wieczorami po domach zbierały się kobiety i dziewczęta na wspólne skubanie pierza, przędzenie, szycie, haftowanie itp. podczas których cicho śpiewano, przekazywano różne wieści, opowiadano baśnie, a zwłaszcza historie o duchach. W okresie adwentu w obrzędowości ludowej przypadały ważne dni; św. Mikołaja, św. Łucji i św. Tomasza.

Św. Mikołaja (6 grudnia) - Św. Mikołaj uznawany był przez górali za świętego sprawującego władzę nad wilkami. Czczono go także jako opiekuna stad i pasterzy, kierując do niego modlitwy z prośbą o opiekę. Tradycją pasterską było, by w wigilię świętego dla jego uczczenia cały dzień pościć, a w dzień wyruszania ze wsi na sezonowy wypas i codziennie rano na hali odmówić modlitwę: Święty Mikołaju pasterzu dobytku, nie dopuść w stadzie wszelkiego ubytku. Po powrocie stad z pastwisk naprawiano szałasy bo wierzono, że św. Mikołaj nie lubi nieporządków i zły gospodarz nie ma co liczyć na jego opiekę. Wierzono także, że z dala od ludzkich domostw w noc św. Mikołaja schodzą się wszystkie wilki, by mu przedstawić swoje uczynki i poskarżyć się na ludzką chciwość, bezmyślność i okrucieństwo. Św. Mikołaj karcił je za zbytnią bezwzględność wobec mienia biedaków, wdów i sierot oraz wyznaczał im czyje bydło lub owce mogą pożreć w nadchodzącym roku.

Św. Łucji (13 grudnia) - Babiogórcy uważali, że w dzień św. Łucji i w jego wigilię działają złe moce, a przede wszystkim carownice, guślorki i babrule, odbierające krowom mleko, mające różnego rodzaju związki z diabłem,czarują” dla korzyści materialnych i z potrzeby czynienia zła. Zbierały po kryjomu kości zwierząt i ludzi, ziemię z cmentarza, drewno z trumny, sierść i nawóz zwierząt, fragmenty gospodarskich naczyń i sprzętów, mech ze ścian domów lub stajni oraz odpowiednie zioła. Fragmenty zebranych rzeczy owijały w szmatę ze śmiertelnej koszuli lub w kawałek śmiertelnej pościeli, odmawiały odpowiednie zaklęcia, mówiły na opak pacierz i po kryjomu podrzucały do zagrody. By czary były skuteczne zawiniątko to wkładały pod próg domu lub stajni gdyż nabierało większej mocy w momencie gdy gospodarz go przekroczył. Wiele zła mogły uczynić czarownice przez wylanie wody pod próg domu, która była zebrana z dziewięciu źródeł lub w której umyto zmarłego. Usiłowały też ukraść lub pożyczyć jakiś przedmiot z gospodarstwa, który miał im służyć do zabiegów magicznych. Dlatego przestrzegano zwyczaju, by w dzień św. Łucji i w jego wigilię niczego nikomu nie pożyczać ani niczego nie dawać nawet żebrakom. A przezorni gazdowie przez całą noc z 12 na 13 grudnia pilnowali całego obejścia, a szczególnie pomieszczeń dla zwierząt. Zabezpieczano się przed czarownicami przez wieszanie na drzwiach i oknach gałązek jałowica, tarniny i pokrzywy oraz zioła poświęcone w dniu Matki Bożej Zielnej, które ze względu na swoje magiczne znaczenie były skuteczną zaporą dla wszelakiego zła. Kreślono też krzyż święconą kredą na drzwiach obory i okadzano krowy dymem z ziół obchodząc je trzy razy, zgodnie z kierunkiem słońca. Gospodarz chcący się dowiedzieć która kobieta we wsi jest czarownicą, rozpoczynał wykonywanie stołka i podobnie jak w regionie górali podhalańskich, na Orawie, u górali żywieckich, sprawdzał podczas pasterki. Tego dnia rozpoczynano szeroko praktykowane w całych Karpatach wróżby na pogodę. Każdy następny dzień aż do wigilii przepowiadał pogodę na każdy miesiąc przyszłego roku. Wróżyli też z łusek cebuli do których wsypywani sól, podobnie jak u górali żywieckich. Wróżbą na urodzaje było zerwanie przed wschodem słońca gałązki wiśni, codzienne zmienianie jej wody i jeśli zakwitła do Trzech Króli było to zapowiedzią urodzajnego roku. Jeśli nie zakwitła, zapowiadał się nieurodzaj.

Św. Tomasza (21 grudnia) - Babiogórcy nie świętowali tego dnia.

Wigilia B. Narodzenia (24 grudnia) - Wigilia była szczególnym dniem w codziennym życiu Babiogórców, w którym cały dzień aż do wieczerzy obowiązywał ścisły post. Wieczerzę wigilijną przygotowywała gospodyni razem z obecnymi w domu kobietami. Dzień ten obfitował we wróżby i liczne zabiegi o charakterze magicznym dla zapewnienia każdemu pomyślności w nadchodzącym roku. Wierzono, że każda czynność wykonywana w tym dniu i każde zachowanie może mieć pozytywne lub negatywne znaczenie w roku następnym.

Wróżby: jeśli dzień był pogodny – będzie nieurodzaj, jeśli pochmurny - to będzie się w polu wszystko rodziło, a krowy będą miały dużo mleka. Uważano kto w tym dniu przyjdzie do zagrody pierwszy, jeśli mężczyzna to wróżyło szczęście i dostatek, a kobieta była złym znakiem zwiastującym plotki przez cały rok, a nawet śmierć w rodzinie. Dziewczęta zwykle przed wieczerzą czyniły różne wróżby związane z ich zamążpójściem; z przyniesionych polan z zamkniętymi oczami wybierały jedno i jeśli polano było proste – mąż będzie zdrowy i dorodny, jeśli krzywe i z sękami - to ułomny, brzydki i chorowity. Wieczorem nadsłuchiwały z której strony szczeka pies, to z tej przybędzie narzeczony. Jakie imię jako pierwsze usłyszy idąc na pasterkę, takie będzie miał przyszły mąż. Wróżby związane z podłaźnikiem; jeśli do Trzech Króli z niego odpadły szpilki, spodziewano się pomoru. Funkcjonował też przesąd, że zjedzenie z podłaźnika jabłek przed św. Szczepanem spowoduje powstanie ran i wrzodów na ciele.

Rodzina – unikano kłótni w domu i wśród sąsiadów by nie było tego w następnym roku, domownicy wstawali wcześnie rano żeby przez cały rok do pracy w polu wstawać chętnie, niczego z domu nie dawano i nie pożyczano by nie wynieść dostatku i powodzenia z zagrody. Dziewczęta przędły choć kawałek nitki, żeby w przyszłości mieć dostatek przędzy i pracowitego męża. Starano się coś w tym dniu sprzedać lub wykonać jakąś pracę za pieniądze, by zapewnić rodzinie dostatek i powodzenie. Dzieci uważały by ich nie upominano i nie bito, by nie było powodu do płaczu, żeby w następnym roku takie zdarzenia nie miały miejsca.

Funkcjonowały zakazy i nakazy magiczne zabezpieczające przed nieszczęściami w przyszłym roku lub przynoszące szczęście i powodzenie. Gospodyni kiedy kończyła wyrabianie ciasta na wypieki świąteczne, z rękami oblepionymi ciastem szła do ogrodu i ocierała je o drzewa owocowe, a gospodarz po wieczerzy wynosił słomę lub siano spod stołu wigilijnego i obwiązywał nimi drzewa – robili to w przekonaniu że drzewa będą lepiej rodziły w następnym roku.

Wieczerzę wigilijną rozpoczynano wraz z pojawieniem się pierwszej gwiazdy. Spożywano ją w milczeniu przy stole w białej izbie, którą na okres Bożego Narodzenia specjalnie ubierano. W całych Karpatach drzewko wigilijne zw. tu podłaźnikiem przystrajane jabłkami i światami z opłatków wieszano u powały szczytem na dół nie tylko w białej izbie, ale i w innych pomieszczeniach (nazwa podłaźnik wiąże się z określeniem „podłazić kogo”, co znaczy iść do kogoś w noc wigilijną z życzeniami). Podłaźnik jest symbolem rajskiego drzewa, wnoszonym do domu na pamiątkę upadku pierwszych rodziców i narodzin Jezusa, który winę odkupił. W polskich Karpatach łączy się z kultem świętych drzew. Choinka u Babiogórców pojawiła się w okresie międzywojennym, którą ubierano dopiero po wieczerzy wigilijnej. Przed wniesieniem jej do domu należało usunąć (spalić) zeszłoroczną przechowywaną przez cały rok na strychu. Gałązkami jedliny i kwiatami z bibuły ubierano także święte obrazy.

Stół wigilijny – rozścielano na nim siano, kładziono pieniądze, orzechy, jabłka i ziarna owsa, nożyczki (żeby dziewczęta wyszły za mąż, a chłopcy się ożenili), czosnek (żeby wszyscy byli zdrowi), klucze (żeby do domu nie dostał się złodziej). Następnie stół nakrywano białą płachtą własnej roboty i ustawiano miski z potrawami, a na środku opłatki posmarowane miodem włożone do piętki chleba, którą potem używano do zabiegów magicznych. Gospodyni uważała, by położyć na stole tyle łyżek ilu jest domowników. Jeśli położyła o jedną więcej – to wróżyło nowego potomka w rodzinie, jeśli o jedną mniej – śmierć kogoś z obecnych. Aby siła żelaza udzieliła się biesiadnikom, nogi stołu okręcano łańcuchem, a pod stół kładziono żelazne części pługa lub siekierę, na których należało podczas wieczerzy opierać nogi. Koło stołu gospodyni stawiała maśnice, którą każdy z domowników starał się kilka razy poruszyć podczas wieczerzy tak – jak robi się masło, co miało zapewnić dostatek mleka oraz chronić przed odebraniu go krowom przez czarownice. Potrawy wigilijne sporządzano z uprawianych płodów rolnych i leśnych. W okresie międzywojennym do potraw włączono ryż i kluski z makiem. Wieczerza wigilijna – cała rodzina klękała przed św. obrazami i odmawiała pacierz, następnie dzielono się opłatkiem, po tym siadali do stołu i rozpoczynali spożywanie potraw. Wieczerza wigilijna była też porą wróżb. Przed pierwszą potrawą gospodarz przygotowywał wieczerzę dla wilka (na miskę nakładał łyżkę grochu i po troszkę innych potraw), stawiał na oknie i mówił: Wilku, wilku chodź do grochu! Jak nie przyjdziesz do grochu, to nie przychodź do Nowego Roku. Magia tego zabiegu miała zabezpieczyć dobytek przed dzikimi zwierzętami. Wierzono też w takie przepowiednie; gdy podczas spożywania potraw zgasła świeczka oświetlająca izbę lub upadła łyżka, to w następnym roku ten ktoś może zachorować lub nawet umrzeć. Przylepienie się opłatka do dna naczynia, rzucanie jedzenia ku powale i jego przylgnięcie do niej, wróżyło przyszłoroczny urodzaj. Po wieczerzy, do domów gdzie były panny na wydaniu, przychodzili kawalerowie na podłazy z życzeniami świątecznymi, co było rozumiane jako oznaka poważnych zamiarów w stosunku do dziewczyny, Razem śpiewali kolędy i razem szli na pasterkę W noc wigilijną – jak w całych Karpatach – był zwyczaj obmywania się w rzece lub potoku, co miało chronić człowieka przed chorobą, nieszczęściem i złą dolą. Pilnowano też stajni i zagrody, by czarownice nie dostały się do nich i nie odebrały krowom mleka.

Boże Narodzenie (25 grudnia) było świętem rodzinnym w którym nie jedli mięsa, zjadali to, co pozostało z wieczerzy i ściśle przestrzegali zakazu wykonywania jakiejkolwiek pracy. Nie wolno było nawet dotykać słomy, bo dojrzałe zboże mogłoby się zapalić, dotykać sierści bydła i runa owiec – bo mogłyby zachorować na parchy. W tym dniu dużo się modlili i śpiewali kolędy. Po powrocie z kościoła gospodarze przegarniali w sąsiekach zboże przeznaczone do siewu, by szybko dojrzewało. Gałązką jedliny zanurzonej w wodzie kropili bydło, by się dobrze chowało. Wróżono też z mgły; jeśli mgła była po wierchach to będą umierać bogaci, a jeśli była w dolinach, będą umierać biedni.

Św. Szczepana (26 grudnia) - w tym dniu Babiogórcy święcili owies i obsypywali się nim na urodzaj, na dostatek, by spowodować obfitość. Obsypywano owsem też księdza na pamiątkę ukamienowania św. Szczepana. Poświęcony owies mieszano ze zbożem przeznaczonym na zasiew co miało zapobiec niszczeniu przez szkodniki. Rzucano też owies na pola mówiąc zaklęcie: uciekoj dieble z ostem, bo św. Scepon idzie w owsem. W św. Szczepana wypowiadano służbę i wypłacano należność za miniony rok. Godzili też służbę na następny rok u innego lub tego samego gospodarza. Z tej okazji służący urządzali w karczmach poczęstunek i zabawy.

Św. Jana Ewangelisty (27 grudnia) - Podczas mszy święcono wino, które miało być skutecznym lekiem na dolegliwości żołądkowe i zatrucia. W tym dniu także, ze służby odchodziły dziewki i parobcy, którzy nie chcieli pozostać u tych samych gospodarzy.

Dzień Świętych Młodzianków (28 grudnia) uważano za nieszczęśliwy, dlatego zapamiętywano jaki to był dzień tygodnia i przez cały rok w taki dzień (np. czwartek) nie zaczynali żadnych prac polowych, nie wypuszczali bydła na pastwisko, nie brali ślubu, nie wyruszali w podróż.

Św. Sylwestra (31 grudnia) - w tradycji ludowej dzień ten nie miał szczególnego znaczenia. Prawie wszyscy mieszkańcy wsi szli na wieczorne nabożeństwo wierząc, że kto z Bogiem nie kończy roku i z Bogiem nie zaczyna, nie będzie miał szczęśliwego przyszłego roku. Nie urządzano zabaw, które na wieś przeniesiono z miast dopiero w połowie XX wieku.

Nowy Rok (1 stycznia) - to dzień składania życzeń. Chłopcy - podrostki biegali od domu do domu i wierszowanymi życzeniami obsypywali gospodarzy owsem, którzy swoje zabudowania obsypywali dookoła popiołem, co miało je zabezpieczyć przed wężami.

Trzech Króli – Objawienie Pańskie (6 stycznia) - w wigilię Trzech Króli chodziły grupy kolędników przedstawiające przybycie Trzech Mędrców do Betlejem. W samo święto święcono kredę, kadzidło (jałowiec), mirrę (żywicę), srebrne i złote przedmioty (głównie monety) i wodę, do czego jeszcze w okresie międzywojennym górale Babiogórscy przywiązywali dużą uwagę, ponieważ używano ich do różnych zabiegów magicznych. Poświęconą wodą kropiono ule, by pszczoły się roiły – i stajnię żeby był duży przychówek.

Kolędnicy – od św. Szczepana do Trzech Króli po kolędzie chodziły grupy (wyłącznie chłopcy i dorośli) z kulą czyli światem (najstarszą formą kolędowania). która symbolizowała glob ziemski odkupiony przez Jezusa; z gwiazdą – symbolem gwiazdy betlejemskiej, którzy pod oknami śpiewali kolędy i składali życzenia. Z szopką lalkową (kukiełkową) chodziło dwóch lub trzech chłopców – aktorów którzy wygłaszając ich role – często z muzyką – poruszali nimi. Przedstawienia składały się z różnych scenek religijnych i świeckich. Przebierańcy tzw. Herody i Pastuszko- wie, to widowiska kolędnicze przedstawiające sceny związane z Bożym Narodzeniem. Widowisko z Turoniem w obrzędowości ludowej nawiązuje do kultur przedchrześcijańskich, do kultu płodności i związanych z nim dawnymi praktykami magicznymi. Szczegółowe opisy znajdują się na str. 271-274 w publikacji Kultura ludowa Górali Babiogórskich.

We wsiach babiogórskich kolędowano też z Dorotą. Była to, oparta o apokryfy, inscenizacja męczeństwa św. Doroty. Grupę tworzyli: Dorota, pogański król Fabryceusz, który chciał ją poślubić, a odtrącony skazał chrześcijankę na śmierć, asystujący królowi Rycerz, Anioł, nawrócony świadek męczeństwa Doroty – Teofil, który otrzymał od świętej znak z Nieba w postaci jabłek i kwiatów przyniesionych przez Anioła z Raju, wreszcie wykonawca królewskiego wyroku – Kat i Diabeł, który podobnie jak Heroda, porywał do piekła króla Fabryceusza. Ten ciekawy spektakl kolędniczy przywędrował pod Babią Górę prawdopodobnie z sąsiedniej Słowacji, gdzie z kolei dotarł z Czech”, ( str.271 , Kultura Ludowa Górali Babiogórskich)

Po drugiej wojnie światowej po kolędzie zaczęły chodzić grupy dziewczynek. (wyłącznie dzieci)

Św. Matki Bożej Gromnicznej – Ofiarowanie Pańskie (2 lutego) - w polskiej tradycji utrwalił się wizerunek Matki Bożej Gromnicznej, która przemierzając zaśnieżone pola, odpędza trzymaną w ręku gromnicą stada wilków. Babiogórcy – jak w całej Polsce – w tym dniu święcili w kościołach woskowe świece tzw. gromnice, którymi na tragarzu wypalano krzyż, by chroniły domostwa od uderzeń pioruna. Zapalano je podczas burzy, a nawet też wychodzono z nią przed dom, by odwrócić niszczące działania żywiołów. Świece musiały być wykonane z czystego pszczelego wosku. Gromnice przybrane mirtem i białą lub niebieską wstążką święciły kobiety. Z zapaloną gromnicą po powrocie z kościoła najpierw obchodzono dookoła dom, następnie klękając na każdym progu wnoszono ją do wnętrza domu, by złe moce nie miały do niego dostępu. W zimowe wieczory i noce kiedy usłyszano wycie wilków, gospodarz z zapaloną gromnicą obchodził zagrodę i na drzwiach pomieszczenia w którym były zwierzęta wypalał krzyż dla ich ochrony. Gromnicę przechowywano w skrzyni lub za świętym obrazem, owiniętą w lnianą szmatkę.

Św. Błażeja (3 lutego) - Górale pod Babią Górą, jak i w całych Karpatach w ten dzień święcili jabłka, które należało zjeść kiedy bolało gardło. Święcone jabłko dawano też bydłu, gdy się zadławiło.

Św. Agaty (5 luty) - dzień ten – jeśli świeciło słońce - był uważany za pierwszą oznakę nadchodzącej wiosny. Z nim związane były różne wierzenia po poświęceniu soli, chleba i wody. Sól - wrzucano do dołu przy kopaniu studni, by woda była czysta, wrzucana do ognia od pioruna miała go gasić, wyniesiona przed dom w czasie wichury miała zmienić jej kierunek, a wrzucona do rzeki w czasie powodzi miała spowodować odsunięcie się wody od zagrożonego miejsca.

Św. Macieja (24 lutego) - to był ważny dzień dla Górali spod Babiej Góry. Przepowiadano na podstawie pogody: jeśli dzień był słoneczny i było mało śniegu – wiosna będzie wczesna i urodzajna, a jeśli padał śnieg i było zimno – to wiosna będzie późna i zimna. Inna wróżba dotyczyła urodzaju ziemniaków. Na dwa tygodnie od św. Macieja w rogu łóżka trzymano dwa ziemniaki. Jeśli zakiełkowały to było znakiem dobrego urodzaju. Jeśli nie puściły kiełków, oznaczało to nieurodzaj i głód.

Ostatki (data ruchoma) - czyli zakończenie karnawału zawsze były związane nie tylko z zabawą, ale także z ważną obrzędowością. Cały ostatni tydzień karnawału do Środy Popielcowej zwany : zapustami, ostatkami, mięsopustem, obfitował w potrawy mięsne i wszelkie uciechy, które były zabronione w zbliżający się Wielki Post. Obrzędowe zabawy i magiczne tańce miały przywołać siły wegetacyjne w nadchodzącej wiośnie, od których zależał urodzaj i wszelki dostatek. Wieczorem do karczmy schodziły się zamężne kobiety by tańczyć na urodzaj, na len, na konopie, na chów, a jeszcze dawniej na urodzaj kwacków (karpiele – słodka brukiew), ponieważ wierzyły w to, że jak wysoko w tańcu podskoczą, tak wysoko wyrosną zasiane rośliny. Bywało też tak, gdy do kobiet dołączyła niezamężna dziewczyna, chłopcy robili jej ze słomy czepiec, w którym musiała być do końca zabawy. W ostatki po wsiach babiogórskich chodziły grupy ostatkowych przebierańców (maszkary zwierzęce, mężczyźni przebrani za kobiety), którzy z wielkim hałasem, gwizdami, trzaskaniem z batów wpadali do zagród robiąc gospodarzom różne figle, porywali dziewczęta i kobiety do tańca, domagając się poczęstunku. Ich zachowanie, ten wielki hałas miał na celu wypędzać wszelkie zło z ludzkich zagród, a przywoływać dla nich siłę i płodność. Niezamężne panny i wdowy (jak w wielu wsiach na południu Polski), które nie wyszły za mąż w ostatnim karnawale, musiały ciągnąc przywiązane kloce przez drogę aż do karczmy, gdzie odbywał się poczęstunek na ich koszt. Zapisano w Jordanowie, że u nich był zwyczaj zwany bachuskami podczas których nieżonaci mężczyźni ciągnęli przez ulice wóz lub sanie z beczką, aż do karczmy.

Wszystkie te zwyczajowo-obrzędowe zachowania z elementami przedchrześcijańskimi, u końca zimy i w początkach wiosny, okresu równonocy astronomicznej, miały na celu wypędzić zimę (śmierć), a przywołać rodzące się życie, płodność i wegetację.

Wielki Post - Od rana w Środę Popielcową gospodynie szorowały garnki by w nich nie została odrobina tłuszczu, gdyż od tego dnia do Wielkanocy obowiązywał ścisły post od mięsa i tłuszczu. Był to czas powagi, ciszy, skupienia, rozpamiętywania Męki Pańskiej i modlitwy, w oczekiwaniu na Zmartwychwstanie. Milkły więc muzyki, świeckie śpiewy, kobiety ubierały się skromniej, często w ciemne kolory, zasłaniano w domach lustra, w jadłospisie przeważał żur z mąki owianej lub jęczmiennej, kasza , karpiele, kapusta i gotowane lub pieczone postne ziemniaki.

Zwiastowanie Pańskie (25 marca) - to dzień Matki Bożej Roztwornej lub Ożywiającej przypadający w porze otwierania się kwiatów, najlepszym dniem do sadzenia kapusty i dniem przepowiadania pogody. Ile dni ciepłych przed Zwiastowaniem, tyle po nim dni deszczowych i zimnych, a mgła była zwiastunem wiosennej powodzi.

Niedziela Palmowa - Rozpoczynała Wielki Tydzień. Zwana była niedzielą kwietną i miała uroczysty, świąteczny charakter. Wszyscy wierni w kościołach święcili palmy, które u Babiogórców były małymi wiązankami z wierzbowych gałązek z baziami, z dodatkiem jałowca, cisu i wiśni, przybrane mirtem, barwinkiem i wstążkami. W całych Karpatach Palma Wielkanocna była powszechnie uznawanym środkiem apotropeicznym (magicznym) i poświęcona miała strzec przed czarami, uderzeniem pioruna i przed wszelkim złem, dlatego wkładano ją za święte obrazy, za tragarz, pod okap dachu i w budynkach gospodarczych. Palmę używano do zabiegów magicznych łącząc jej kawałki ze święconymi ziołami, którymi okadzano chorych ludzi i zwierzęta uwalniające ich od czarów i uroków Wkładanie poświęconych bazi do ziarna siewnego i do ziemniaków sadzeniaków było powszechnie praktykowanym zwyczajem u górali karpackich. Robione z palm krzyżyki i wbijane w zagony, miały chronić uprawy przed gradobiciem.

Wielki Czwartek - Obrzęd palenia Judasza we wsiach babiogórskich przetrwał do lat 50 XX wieku. Gromada chłopców zwanych judaśnikami ciągnęła przez wieś Judasza – kukłę wykonaną ze słomy lub szmat, wyglądem przypominającej Izraelitę. Przy wykrzykiwaniu wierszowanych tekstów, hałasu wielkopostnych klekotek biegli nad kamieniec, gdzie po biciu jej kijami wrzucano ją w płomienie ogniska. (szczegółowy opis tego obrzędu z tekstami, można znaleźć na str. 280-282 w publikacji U. Janickiej Krzywdy – Kultura Ludowa Górali Babiogórskich)

Wielki Piątek - Mieszkańcy wsi przestrzegali ścisłego postu, a nawet w ogóle nic nie jedli. Kobiety i dziewczęta ubierały w kościele Boży Grób na pamiątkę złożenia w nim ukrzyżowanego Chrystusa, często jego figury. W domach poza koniecznymi czynnościami w obejściu, nie pracowali i obowiązywał zakaz prac w polu, zwłaszcza ruszania ziemi, bo Pan Jezus leży w grobie (to nawiązanie do obrzędowości pogrzebowych). W tradycji ludowej dzień ten uważali za sprzyjający działaniu złych mocy, dlatego przeglądano wszystkie kąty by sprawdzić czy czarownice nie podrzuciły sierści z bydła, co mogło spowodować utratę mleka u krów. Przed świtem gospodynie robiły masło, które przechowywały jako maść leczniczą dla bydła, a po południu wyrzucały post, co znaczyło wygaszenie ognia i zebrany popiół rozsypywały po polach, a garnek w którym go niosły, rozbijały. Chłopcy zaś tłukli garnki z żurem na znak końca postu. Gazdowie w nocy na cmentarzu zbierali drzazgi z trumien, kości, ziemię z grobów, które to rzeczy wykorzystywali do magicznych zabiegów podczas pasienia w górach. Było też silnie rozpowszechnione wierzenie, że zanim noc – z czwartku na piątek – prze-mieni się w dzień, woda posiada cudowną oczyszczającą i uzdrawiającą moc, dlatego jeszcze do czasów II wojny światowej powszechnie praktykowano zwyczaj mycia się lub nawet kąpieli w wodzie bieżącej, bądź czerpanej ze źródła.

Wielka Sobota - Gospodynie czyniły ostatnie przygotowania do Wielkanocy i szykowały pokarmy do święcenia, które niesiono w płachtach lub w opałkach, W kościołach święcono wodę, ogień i pokarmy.

Wodę święconą zwaną wodą chrzcielną, uważaną za sacrum o właściwościach apotropeicznych (magicznych), używano do kropienia całej domowej zwierzyny, całych zaprzęgów przed pierwszą orką, bydło i owce wyganiane na pierwszy wypas.

Ogień – Chłopcy za pomocą huby na patyku zapalonej od poświęconego ognia, przynosili do domów nowy ogień, od którego zapalano ogień w piecu, a dymiącą hubą okadzano domostwo i budynki gospodarcze.

Pokarmy zw. Święcone zawierało: chleb, gotowane mięso, wędliny, słodki kołacz, chrzan, sól, masło, suszony krowi ser, wodę, jednokolorowo barwione jajka, oscypek i baranek zrobiony z masła, cukru lub owczego sera. Ze Święconym pośpiesznie wracano do domu, by zboże w polu szybko dojrzewało. Obchodzono z nim dookoła dom, by w gospodarstwie był dostatek jedzenia i paszy dla zwierząt. Po tej czynności wnoszono do domu zostawiając je w sieni, żeby chronić dom przed robactwem, a do izby wnoszono dopiero w poranek wielkanocny, by spożyć wielkanocne śniadanie.

Wielkanoc - Święta Wielkanocne – w oparciu o kalendarz gregoriański – obchodzone są niezmiennie w niedzielę po pierwszej wiosennej pełni księżyca, przy czym za początek wiosny przyjmuje się dzień 21 marca. Wielkanoc to wielkie święto kościelne i rodzinne. Nie wolno było wykonywać żadnych prac poza koniecznymi w obejściu. Wszyscy domownicy łącznie z niemowlętami szli na rezurekcję, ponieważ wierzono, że kto nie będzie na tej mszy, będzie chorował przez cały rok. Gospodynie niosły różne artykuły spożywcze, którymi obdarowywały żebraków pod kościołem. Kobiety musiały trzy razy obchodzić kościół z procesją, żeby ich nie uważano za czarownice. Te, które żeby mieć moc czarowania obchodziły kościół tylko jeden raz. Święcone spożywano dopiero po powrocie z kościoła, rozpoczynając od chrzanu. Nie znano zwyczaju dzielenia się jajkiem. W dniu tym dziewczęta wróżyły sobie. Rzucały psu kości i której kość jako pierwszą pies weźmie, ta pierwsza wyjdzie za mąż. Pogodna Wielkanoc była też wróżbą na dobrą pogodę we wszystkie niedziele i na dobry urodzaj.

Poniedziałek Wielkanocny - O świcie chłopcy z dużymi kijami obchodzili domy, skakali uderzając kijami o podłogę równocześnie składając życzenia, po czym jeden z kijów wręczali gospodarzowi, którym należało wypędzać bydło po raz pierwszy na pastwisko. Za życzenia otrzymywali placki, jajka a nawet pieniądze. Także o rannej porze kawalerowie odwiedzali domy w których były panny na wydaniu, oblewając je wodą. Funkcjonowało przekonanie, że im więcej kawalerów oblało pannę, tym większe miała powodzenie. Zwyczaj oblewania się wodą trwał przez cały dzień. Był to też dzień odwiedzin krewnych i sąsiadów, składania sobie nawzajem życzeń.

Św. Wojciecha (23 kwietnia) - W całych Karpatach Zachodnich – tak i tu - wigilia i sam dzień Św. Wojciecha był ważny w obrzędowości pasterskiej. Wierzono, że w wigilię tego świętego działają czarownice, które w nocy chodzą nago po miedzach, ciągną za sobą powązki (szmatki do cedzenia mleka) wypowiadając zaklęcia odbierające krowom mleko. Wróżono też z pogody tego dnia. Gdy dzień był mglisty – spodziewano się dużej ilości śmietany, a gdy deszczowy to obfitości mleka. Na sezonowy wypas pasterze ze swymi stadami owiec, wyruszali dopiero po św. Wojciechu. Z czynnością tą były związane różne zabiegi magiczne wykonywane przez baców i pasterzy, których celem było zapewnienie pomyślnego wypasu. Szczegółowy opis przygotowywania przedmiotów do magii i ich wykorzystywanie można przeczytać na str. 75-82 w publikacji Kultura ludowa Górali Babiogórskich, pod red. Urszuli Janickiej-Krzywdy.

Majowe nabożeństwa - Dawniej i współcześnie w wielu wsiach odbywają się nabożeństwa majowe, organizowane przy przydrożnych kapliczkach, które na tę okazję przystrajane są wyjątkowo bogato przez kobiety i dziewczęta.

Nawiedzenie Matki Bożej (31 maja) - To święto nazywane jest świętem Matki Bożej Jagodnej. Wierzono, że w tym dniu Matka Boża w niebie rozdaje jagody zmarłym dzieciom. W przepowiedniach ludowych deszcz w tym dniu wróżył urodzaj lnu, dobre żniwa ale i czterdziestodniową słotę.

Zielone Święta (data ruchoma) - W religii chrześcijańskiej to Zesłanie Ducha Świętego. Na ten dzień domy majono (przystrajano) gałązkami buka i modrzewia. Wieczorem młodzież zbierała się na polach, rozpalała ogniska, chłopcy skakali przez ogień by mieć zdrowe nogi i z zapaloną smolną gałęzią w ręku okrążali pola na urodzaj i ochronę przed klęskami żywiołów. Wierzono, że dym z ogniska zapobiega przed gradem, a popiół rozsypany na pola powoduje lepszy urodzaj. Związki ogni zielonoświątkowych z magią wegetatywną potwierdzają stare okolicznościowe zaklęcia i pieśni Babiogórców z Zawoi. Chłopcy biegający z pochodniami po miedzach wśród pól wołali:

Źrej zytko na nowe latko!, a psonicka dlo konicka, a dlo zlego nic!. Panie Boze, opol to zboze.

Śpiewali też przy ognisku:

Polili my łogioj z jedlicki, z jedlicki, zeby nom sie bez rok chowały cielicki.

Polili my łogioj z jałowca, z jałowca, zeby sie kociuła cielicka i owca.

Boże Ciało (data ruchoma) - Tradycyjne procesje w Boże Ciało są nadal żywe. Dawniej odbywały się przy przydrożnych kapliczkach połączone ze specjalnie budowanymi ołtarzami – jeśli odległości między nimi były zbyt duże. Nie tylko droga procesji była przystrajana kolorowymi wstążkami i kwiatami, ale także i wszystkie domy stojące przy niej. Nadal funkcjonuje zwyczaj (po przejściu procesji) obłamywania brzozowych gałązek które dawniej przechowywano przez cały rok, jako cenne lekarstwo dla ludzi i zwierząt oraz ochronę przed klęskami i uderzeniem pioruna. W ostatni dzień oktawy Bożego Ciała święcono wianki wykonane z ziół. Po ich poświęceniu wieszano je nad drzwiami domów i stajni dla ochrony przed uderzeniem pioruna. Zioła z wianków służyły do okadzania ludzi i zwierząt przy odczynianiu uroków. W wielu wsiach zwyczaj święcenia wianków jest kontynuowany do współczesnych czasów. W okresie oktawy obowiązywał zakaz prania kijankami w rzece, gdyż – jak wierzono – ta czynność wywołuje burzę i gradobicie.

Św. Jana Chrzciciela (24 czerwca) - Wigilia tego Świętego uważana była za noc szczególnego działania sił nadprzyrodzonych. Dlatego w tym dniu ludzie zbierali zioła, które miały moc uzdrawiającą i zapobiegającą przed czarami. Czyszczono też studnie wrzucając do nich sól poświęconą w dniu św. Agaty, by woda była czysta, zdrowa, bez robactwa i nieczystości. Ponieważ św. Jana uważano za opiekuna wody, przestrzegano zwyczaju pierwszej kąpieli w rzece dopiero po jego święcie. Wierzono też, że w noc wigilijną św. Jana, czarownice dokonują magicznych praktyk, skutecznie działających na odbieranie krowom mleka. W tę noc zakwitała paproć i znalezienie jej kwiatu miało zapewnić bogactwo ale którym nie wolno było się dzielić. Mógł tego dokonać tylko człowiek bardzo odważny. Św. Jana Chrzciciela obrali sobie za patrona karpaccy zbójnicy.

Św. Piotra i Pawła (29 czerwca) - Apostołowie Piotr i Paweł uważani byli za opiekunów urodzajów, ogrodników i pasterzy. Lud uważał dzień ten za święto obchodzone uroczyście wierząc, że kto tego święta nie uszanuje, to traci opiekę tych patronów i cała gospodarka mu się zmarnuje. Był to też dzień wróżb na pogodę; gdy był dzień pogodny – wróżył suszę, a padający deszcz zapowiadał wzrost roślin i obfite plony zbóż. Burza, była wróżbą dobrych żniw i obfitości plonów.

Wniebowzięcie Matki Bożej – Święto Matki Bożej Zielnej (15 sierpnia) - Święto w którym od niepamiętnych czasów do współczesnych, lud wsi i miast święci bukiety robione z ziół, kłosów zbóż, kwiatów i owoców, a nawet jarzyn. Mają one strzec domostwo przed pożarem, czarami i uderzeniem pioruna. Poświęcone bukiety wkładano za święte obrazy, sosręb lub wieszano za drzwiami. Wierzono, że wrzucone podczas burzy do płonącego pod kuchnią ognia, mają taką samą moc jak gromnica. Poświęcone zioła powszechnie używane były w ludowej medycynie, wywar z nich podawano ludziom i zwierzętom w czasie choroby. Wierząc w wielką moc ziół dla przeciwdziałania niecnym poczynaniom czarownic, które w tym dniu też mogły działać, wkładano je dzieciom do kołysek by chroniły przed urokami, zmarłym do trumny, okadzano ludzi i zwierzęta przy odczynianiu czarów, dodawano do zbóż przeznaczonych na siew dla lepszych plonów i ochrony przed gradobiciem. W wigilię tego święta kobietom nie wolno było pracować w polu, ponieważ złamanie tego zakazu skutkowało uduszeniem przez węża.

Dożynki (data ruchoma) - Po skończonych zbiorach odbywały się dożynki, które tu nazywano hołdonos – hałdamas Ta uroczystość odbywała się u gospodarzy, którzy najmowali ludzi do żniw. Wieniec dożynkowy miał formę niewielkiej korony wykonanej ze zboża i ziół, zamocowanej na grabiach. W orszaku ze śpiewem pieśni dożynkowych – czasem z muzyką - przynosiły go dziewczęta i kobiety do gospody- ni, która dziękując za pracę dawała trochę pieniędzy, zapraszając je na poczęstunek i zabawę. Współcześnie wieńce dożynkowe o przeróżnych kształtach zanosi się do kościoła, święci się je i w nim pozostawia.

Narodzenie Matki Bożej (8 września) - W całej południowej Polsce dzień ten nazywany jest świętem Matki Bożej Siewnej, ponieważ w tym okresie odbywają się w górach jesienne siewy zbóż. W wigilię tego święta wróżono na pogodę i urodzaje wg. starego przysłowia – w Narodzenie Panny pogodnie, będzie tak cztery tygodnie. Słońce w ten dzień zapowiadało ciepłe i suche dni, a deszcz długą i ciężką zimę.

Św. Michał Archanioł (29 września) - Po św. Michale wracały owce z hal do wsi. Baca z juhasami musiał to zrobić do najbliższej niedzieli gdyż wierzono, że pozostanie dłużej z owcami na hali sprowadzi na nich nieszczęście, chorobę a nawet śmierć. Przysłowie mówiło – Kto pasie po Michale, nie wróci na hale. Przed wyjściem z szałasu baca żegnał znakiem krzyża ognisko, płonące nieprzerwanie podczas ich pobytu na hali, modlił się, po czym zalewał go wodą. Po powrocie do wsi baca rozliczał się z gospodarzami, a juhasi rozdawali dzieciom i kobietom małe owcze serki zwane redykołkami.

Dzień Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny (1 i 2 listopada) - Dawniej Babiogórcy wierzyli, że w tym dniu do domów przychodzą dusze bliskich zmarłych, więc na całą dobę dla nich pozostawiano na stole chleb, sól, wodę i pilnie obserwowano czy coś się zmieniło. Wierzyli też, że o północy we Wszystkich Świętych zmarły ksiądz odprawia mszę świętą, w której uczestniczą dusze zmarłych, że odprawiona msza święta w Dzień Zaduszny od razu zbawia duszę, że dusza z zaniedbanego grobu ukaże się żyjącym dla przypomnienia. Pamiętając o tych wszystkich przestrogach, ludność odprawiała modły za dusze zmarłych, stroiła mogiły w kwiaty, zielone gałązki i paliła świeczki lub znicze.

Św. Katarzyny (25 listopada) - Wigilia tego dnia była okazją do wróżb kawalerów dotycząca wyboru panny, czyli ich ożenku. Aby wróżba spełniła się, każdy kawaler musiał zdobyć po kryjomu jakieś drobne przedmioty panien i włożyć je pod poduszkę, a rano pierwszy wyciągnięty wskazywał wybrankę.

Św. Andrzeja (30.XI) - W wigilię św. Andrzeja wróżby panien dotyczyły zamążpójścia. Najpopularniejsze było lanie wosku na wodę przez ucho klucza lub po gałązce jedliny i z cienia zastygniętego odlewu odczytywanie przyszłości. Wkładany pod miski; mirt, różaniec, ziemia, pierścionek, miały takie same wróżebne znaczenia jak w innych regionach. Przekładały też przez izbę do drzwi buty, lepiły kluski do których wkładały kartki z imionami kawalerów, gotowały je i z pierwszej która wypłynęła odczytywano imię przyszłego męża. Mniej popularną wróżbą było robienie z kłaków lnu dwóch kulek (on i ona) które podpalano i jeśli paliły się równo to wróżyło wspólne życie. Jeśli każda kulka paliła się inaczej, wróżyło rozejście się pary. Wieczorem po wyjściu z domu nasłuchiwano; w której stronie słychać śpiew – będzie wesele, a z której płacz – będzie pogrzeb. Urządzanie zabaw w Andrzejkowy wieczór jest zwyczajem późniejszym. Dawniej tylko wróżono. Wg. U. Janickiej-Krzywdy, Andrzejki kończą rok obrzędowy.

 

Bibliografia:

  1. Janicka-Krzywda Urszula, Kultura Ludowa Górali Babiogórskich, Biblioteka Górska, Tom 12, Kraków 2010
  2. Kwaśniewicz Krystyna , Zwyczaje doroczne polskich górali karpackich, Bielsko-Biała 1988

 

Opracowała Mchalina Wojtas